

Przemowa J. E. ks. biskupa Szelążka w Krzemieńcu podczas wniesienia do kościoła licealnego urny z ziemią z grobu matki J. Słowackiego, Miesięcznik Diecezjalny Łucki 2(1927) nr 6, s. 437-439.
Przepiękna jest myśl połączenia z prochami Juliusza Słowackiego na Wawelu choćby odrobiny ziemi z grobu jego matki. Tym sposobem w pewnej mierze czynimy zadość gorącym życzeniom poety, a zarazem dajemy wyraz nieprzedawnionym prawom Wołynia, w szczególności zaś Krzemieńca, do uczczenia wielkiego syna tej ziemi. Krzemieniec posiadałby wszystkie tytuły do tego, aby ciało Juliusza spoczywało w cieniu licealnej świątyni. Rozumiemy jednak, że trzeba oddać najwyższe tym prochom honory, na jakie zdobyć się możemy, zatem złożyć je w najszczytniejszym miejscu, a zatem na Wawelu.
Uroczystość obecna – pozornie tylko jest żałobna. Z przeniesieniem zwłok Słowackiego do grobów królewskich łączymy modlitwy za duszę poety i jego matki. W rzeczy zaś samej jest to wyraz triumfu narodowego; jest to stwierdzenie spełnienia się wyśnionych niegdyś marzeń naszych wieszczów. Religia katolicka podaje do wierzenia prawdę, która zawiera tematy rozważań nieskończenie głębsze i jest powodem szczególnej radości oraz zatarcia jakichkolwiek cmentarnych nastrojów. To świętych obcowanie. Ufamy niezachwianie, że Pan Bóg raczył już przyjąć do Swej chwały duszę Juliusza i jego matki. Umieszczenie ziemi z cmentarza krzemienieckiego obok ciała Słowackiego jest tylko słabiutkim znakiem, połączenia tych dwóch dusz w pokoju i szczęściu wiekuistym.
Dla ziemskich wszakże stosunków oglądamy zjawisko, które ponad wszystkie inne zdarzenia doczesne może napełnić radością a jest najwyższym objawem uczczenia Juliusza. Oto nad jego grobem staje żywa Matka, dla [s. 438] której on poświęcił wszystkie skarby swego ducha; staje zmartwychwstała Ojczyzna i staje zjednoczony naród polski, staje Rzeczypospolita Polska, z oznakami wracającego zdrowia, z obliczem wzrastającej mocarstwowej godności swojej. Ta Matka, chce swemu wielkiemu Synowi wypowiedzieć wyrazy wdzięczności za wszystko, co dla Niej uczynił. Słowa bowiem poety, nie były tylko kwiatami barwnymi, którymi obsypywał niwę, umysłowości polskiej; nie były to tylko akordy smętne, płaczącej po utracie niepodległości duszy narodowej, to były czyny twórcze, które pielęgnowały życie narodu i stwarzały warunki obecnego zmartwychwstania. Słowa Juliusza – to mocodajne, mocotwórcze i życiodajne dzieła, które nie przestaną służyć narodowi, jak były jednym z momentów jego odrodzenia.
Nie wystarczy nam zająć się tutaj usunięciem kolosalnych braków w zakresie cywilizacji materialnej, udostępnieniem ludowi mieszkającemu na tych ziemiach, zdobyczy współczesnego postępu ekonomicznego i gospodarczego. Rzesze ludu czekają na podniesienie moralne. Tę ziemię przeorać musi wzdłuż i wszerz pług kultury duchowej. Zadaniem naszym jest zaszczepienie w obyczaje tego ludu wszystkich szlachetnych stron ducha ludzkiego, rozwinięcie w jego łonie zasad sprawiedliwości i miłości chrześcijańskiej, czystości obyczajów, ukochania wszystkiego, co jest prawdą, dobrem i pięknem.
Tego zadania inaczej nie można spełnić, jak tylko [s. 439] przez rozwinięcie we własnych naszych duszach całej pełni etyki chrześcijańskiej. Zadanie swoje spełnimy jeżeli stanie się synonimem imię Polaka i pojęcie sprawiedliwości, miłości szczerej, ukochanie prawdy i rzeczywistego dobra.
Juliusz Słowacki dał nam szczytny przykład takiego pojmowania naszej roli dziejowej. W jednym z mniejszych utworów wiąże się wobec Boga przysięgę, że wiernym będzie Jego na ziemi „robotnikiem”, że wola Boża będzie stale jego wolą, a wierzy niezachwianie, iż za nim pójdzie naród cały, że ten jego okrzyk, stanie się zawołaniem całego narodu polskiego. Oby w wyniku tych uroczystości naród nasz za przykładem Juliusza zaprzysiągł Bogu, prawu Chrystusowemu niezachwianą i na wieki trwającą wierność!
„Tak nam dopomóż Chryste, Panie Boże”.