

[Ks. bp A. P. Szelążek], Jezus najwyższym Kapłanem , („Św. Łukasz opowiada”), bmd., kaz. nr 15, oryg. depozyt IABMK, rps, k. 131-146.
Św. Łukasz opowiada w swej Ewangelii, że Pan Jezus zgromadził Apostołów i uczniów na górze w bliskości Betanii, dawał im jeszcze pewne przestrogi, po czym podniósł ręce, błogosławił im, i stało się, gdy im błogosławił, rozstał się z nimi i był uniesiony do nieba, a „obłok wziął go od oczu ich”. (Łk 24, Dz 1,4) Myśl nasza dąży za Chrystusem Panem, i radzi byśmy własnymi oczyma oglądać Jego wejście do nieba, i widzieć niezliczone tłumy Aniołów, i słyszeć nadziemską pieśń, i brać udział w powszechnej tam radości. Ale gdy dziś dla oka ludzkiego zakryte jest niebo, Sam Bóg dał nam oglądać cząstkę tego triumfu Pana Jezusa. Oto natchniony mąż w duchu proroczym słyszał Ojca Niebieskiego, mówiącego do Pana Jezusa te słowa: „Siedź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem nóg twoich, … Przysiągł Pan, a nie będzie mu żal; ty jesteś kapłanem na wieki, według porządku Melchizedekowego”. (Ps 110(109), 1, 4).
Zauważyliście zapewne słuchacze, że i w tych słowach Św. Pawła, Pan Jezus wyobrażany jest jako kapłan. „Przewodnik za nas wszedł Jezus, … Najwyższym Kapłanem stawszy się na wieki”. Dziwnym zbiegiem okoliczności dzisiaj w tutejszym Kościele młody kapłan po raz pierwszy zbliża się do ołtarza, aby odprawić Mszę Św. Uroczystość więc Wniebowstąpienia [k. 2] Pana Jezusa jako kapłana, łączy się z tutejszą uroczystością prymicji kapłańskich i to da nam przedmiot do dzisiejszej nauki. Poznamy bowiem, co znaczy, że Pan Jezus jest Najwyższym Kapłanem i jakie jest znaczenie kapłanów katolickich. Matko Pana Naszego Jezusa Chrystusa, wyjednaj tę łaskę, aby z dzisiejszej nauki wzrosła chwała Syna Twojego. Prosimy Cię o to mówiąc pobożnie, Zdrowaś Maryja.
Wszystkie tajemnice życia Pana Jezusa były wyrażone w obrzędach religijnych Starego Zakonu. Przypatrzmy się właśnie jednej takiej ceremonii, która była figurą, czyli wyobrażeniem Wniebowstąpienia Pańskiego, dla nas zaś, posłuży ona do zrozumienia tej prawdy, że Pan Jezus wstąpił do Nieba przede wszystkim jako Kapłan Nowego Zakonu. Dla całego ludu Izraelskiego istniała jedna tylko świątynia prawdziwego Boga – w Jerozolimie. W obrębie murów, które otaczały świątynię, stał wielkich rozmiarów ołtarz, na którym składano ofiary, t.j. palono zabite przedtem baranki lub woły. Naokoło ołtarza wolno było zgromadzać się ludowi i brać udział w modlitwach publicznych. Właściwa świątynia dzielił się na 2 główne części. Pierwsza zwała się miejscem Świętym, i tu nikt, prócz kapłanów znajdować się nie mógł. Druga oddzielona była zasłoną z drogiej materii, spuszczającą się z sufitu aż do posadzki. Za nią stała arka [k. 3] przymierza, tj. skrzynia, obita blachami złotymi. Na niej umieszczone były po bokach postacie cherubinów z rozpostartymi skrzydłami, którymi pokrywały arkę. Był to jakby tron, na którym szczególną obecnością przebywał Pan Bóg. Dlatego miejsce to nazywało się Święte Świętych, tj. miejsce najświętsze.
Patrzcie, do tego miejsca nie wolno było wchodzić nikomu, nawet kapłanom, pod karą natychmiastowej śmierci! I zaledwie raz na rok wchodził tam jeden tylko Arcykapłan, tj. Najwyższy Kapłan Starego Zakonu. Lecz zanim wszedł do tego miejsca, musiał przedtem złożyć przebłagalna ofiarę z dwóch kozłów i jednego baranka za grzechy jego własne i całego ludu. Jeden z kozłów był odprowadzany na puszczę dla pożarcia dzikim zwierzętom, drugi, jednocześnie z barankiem był zabijany na ofiarę Panu. Po złożeniu tej ofiary dopiero Arcykapłan z krwią baranka wchodził przed arkę przymierza, i rozpoczynał modlitwę. Oto pełny obraz Wniebowstąpienia Pańskiego.
W czymże tu, powiecie zapewne, widzieć należy podobieństwo Wniebowstąpienia Pańskiego, gdy ta ceremonia nie wyraża tego majestatu, tego blasku, tej chwały, z jaką niezawodnie [k. 4] Pan Jezus wchodził do Nieba. Prawda, ale gdy posłuchamy jak wyjaśnia tę ceremonię Św. Paweł Apostoł, ufam, że nie tylko zrozumiemy ją dobrze, ale zrozumiemy nadto dlaczego Pan Jezus nazywany jest Najwyższym Kapłanem Nowego Zakonu. Oto co mówi Św. Paweł: „Do drugiego przybytku t.j. do miejsca Świętego Świętych raz w rok sam Najwyższy Kapłan Nowego Zakonu wchodził” (Hbr 9, 7-8), … to dając znać Duch Św. iż jeszcze nie była objawiona droga Świętych, póki jeszcze stał pierwszy przybytek jakby mówił: przez to, że tylko raz na rok Arcykapłan wchodził przed Arkę Przymierza Duch Św. wskazywał, że dla ludzi nawet świętych Starego Zakonu nie była otwarta droga do nieba, dopóki nie przyszedł Pan Jezus. Bo w rzeczy samej czyż nie wiecie, że przed przyjściem Pana Jezusa nikt nie miał prawa wejść do Nieba tak dalece, że nie tylko poganie, ale nawet wierzący w Prawdziwego Boga Żydzi, ich kapłani i Arcykapłani, nawet patriarchowie, jak Abraham, Mojżesz, Józef,- nawet prorocy, jak Dawid, Jeremiasz, Daniel i ludzie z tego narodu prawdziwą jaśniejący świętością, jak Symeon, Św. Joachim, Św. Anna, Św. Józef, nawet, nie mogli wejść do tego nieba, do tego miejsca najświętszego, gdzie Bóg w szczególniejszy sposób przebywa, bo grzech pierworodny wisiał nad nimi, ten grzech, który groził śmiercią wieczną całemu rodzajowi ludzkiemu. Otchłań, oto [k. 5] miejsce, w którym oczekiwać musieli, aż otworzył im Pan Jezus wejście do nieba.
Lecz słuchajmy, co dalej mówi Św. Paweł: „Jako najwyższy Kapłan wchodził do Świątyni co roku z krwią cudzą”, tak „Chrystus nie przez krew kozłów albo cielców, ale przez własną krew wszedł raz do Świątyni, znalazłszy wieczne odkupienie”. ( Hbr 11. 12, 25)
Wyjaśnia więc Św. Paweł, że jak Arcykapłan Starego Zakonu najpierw zabijał na ofiarę baranka i potem dopiero z jego krwią wchodził przed Arkę przymierza, Podobnież Pan Jezus przed Wniebowstąpieniem swoim, złożył krwawą ofiarę. Nie potrzebuję wykładać, jaką ofiarę składał Pan Jezus. Każdy z nas katolików zna dobrze tę chwilę groźną, kiedy „stały się ciemności po wszystkiej ziemi,- jak opowiada Ewangelia, kiedy zaćmiło się słońce, kiedy ziemia zadrżała, a skały się popadały, – i groby się otworzyły”. (Łk 23. 44-45) W pośrodku dwóch łotrów, wyobrażonych tak pięknie w postaci onych 2-ch kozłów,- Pan Jezus do krzyża przybity, sam siebie składał na przebłagalną ofiarę – Bogu za grzechy wszystkich ludzi. Umarł na krzyżu – i patrzcie – w tejże chwili „rozdarła na dwoje się zasłona kościelna aż do dołu, na znak, że Pan Jezus, jako Najwyższy Kapłan Nowego Zakonu, otworzył już drogę do Nieba i za chwilę miał wejść przed tron ojca Niebieskiego. Wstał rzeczywiście z martwych i niosąc na swoim ciele ślady przebicia boku włócznią, ślady ran, od gwoździ, ślady korony cierniowej, wszedł do Przybytku wiekuistego. [k. 6]
Zdaje się, dobrze już rozumiecie, że Arcykapłan Starego Zakonu był to tylko cień, był to słaby obraz Najwyższego Kapłana, którego czcimy dziś w Panu Jezusie; dobrze już rozumiecie, że gdy Arcykapłan St. Z. modlił się przed Arką Przymierza, wyobrażał ciągłą modlitwę Naszego Pośrednika przed Ojcem Niebieskim, modlitwę, która trwa od Wniebowstąpienia P. Jezusa aż do tej chwili, modlitwę, która trwać będzie, dopóki ludzie żyją na ziemi. Jeżeli tak jest, łatwo również pojąć, że Pan Jezus nie tylko jest kapłanem Najwyższym, ale nadto jest kapłanem na wieki. „Innych ci wiele się kapłanami stawało mówi, iż im śmierć trwać nie dopuszczała, mówi Św. Paweł, ale tym, iż na wieki trwa, wiekuiste ma kapłaństwo – przeto i zbawić na wieki może przystępujących przez niego do Boga, zawsze żyjąc, aby się wstawiał za nami”. (Hbr 7, 23-24)
Lecz musimy tu zwrócić uwagę na jeden jeszcze przymiot Kapłaństwa Chrystusowego. Zanim jednak ten przymiot wyraźnie poznamy przypatrzymy się pewnemu obrazowi, jaki opisuje nam Św. Jan Apostoł. Widział on jakby otworzone niebo i ujrzał stolicę, tj. tron wspaniały, a na Stolicy siedzącego, który był podobny do blasku drogich kamieni Jaspisu i Sardynu; naokoło stały 24 stolice, na których siedzieli starcy, przyobleczeni w szaty białe i w złote korony. Pomiędzy stolicą najwyższą i starcami [k. 7] stał Baranek jako zabity”. Przed tym Barankiem upadli 24-ej starcy „mający czasze złote, pełne wonności, które są modlitwy świętych, i śpiewali nową pieśń” i wysławiali Baranka, iż jest zabity i odkupił nas Bogu przez krew swoją i uczynił nas Bogu królestwem i kapłanami. I widział i słyszał głos wielu aniołów, a była liczba ich tysiące tysiąców … i wołali głosem wielkim: „Godzien jest baranek, który jest zabity wziąć moc i bóstwo i mądrość i cześć i chwałę i błogosławieństwo”. Kto z was, słuchacze, nie domyśla się,- że ten Baranek, jest to właśnie Pan Jezus? Stoi, jako zabity, bo nosi na sobie znaki męki krzyżowej; stoi przed tronem Bożym, bo tylko On zbliżyć się może do tronu Ojca Niebieskiego; stoi pomiędzy tronem i starcami, jako Pośrednik Boga i ludzi – jako Pośrednik, który sam jeden bywa od Ojca wysłuchany. Toteż starcy owi składają u stóp Baranka czasze pełne wonności, które są modlitwy świętych i tylko w imię Jezusa, modlitwy te są miłe Bogu. Sam Pan Jezus powiedział o sobie: „Jam jest droga i prawda i żywot. Żaden nie przychodzi do Ojca, jedynie przeze mnie” (j 14, 6) – Słowem, jak jeden jest Bóg, (tak) jeden i Pośrednik Boga ludzi, Chrystus Jezus”. (1 Tm 2) Czyli innymi słowy: Pan Jezus nie tylko jest Kapłanem Najwyższym, nie tylko jest Kapłanem na wieki, ale nadto, jest Kapłanem jedynym w Nowym Zakonie. [k. 8] Ostatnie słowa zapewne was zdziwiły, jak to, powiadacie, wszak w Kościele Katolickim mamy tysiące Kapłanów, mamy Biskupów, mamy Najwyższego Pasterza, Ojca Św. Czyżby księża i biskupi nie byli prawdziwymi kapłanami. Wolę jednak nie dawać sam odpowiedzi na te ważne pytania – odpowie Św. Paweł; oto Jego słowa: „Tak niechaj człowiek o nas rozumie, jako o sługach chrystusowych i szafarzach tajemnic Bożych” (I Kor IV.1) „Zamiast Chrystusa tedy poselstwo sprawujemy, jakoby Bóg przez nas napominał” (II Kor VI.18.20). Nie własną więc powagą spełniamy urząd kapłański, ale powołał nas do tego urzędu Pan Jezus, gdy mówił: „Nie wyście mnie obrali, ale ja was obrałem, i postanowiłem, abyście szli i przynieśli owoc”(Jan XV.16). I posłał nas na świat cały, t.j. rozkazał w całym świecie rozszerzać naukę Jego, jak to słyszeliście w dzisiejszej Ewangelii: „Idąc na wszystek świat, opowiadajcie Ewangelię wszemu stworzeniu”(Mar XVI.15). I gdy nas posyłał władzę swoją dał nam, mówiąc: „Jako mnie posłał Ojciec, i ja was posyłam” (Jan XX.21) – Do was zaś wszystkich powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto przyjmuje tego kogom posłał, mnie przyjmuje”. (Jan XIII.21).
Przypatrzcie się zresztą sami trzem głównym czynnościom kapłanów katolickich, a poznacie, że w rzeczy samej są oni przedstawicielami Pana Jezusa i w Jego imieniu działają. Najpierw więc kapłani mają obowiązek głoszenia prawd wiary Św. [k.9] Gdybym chciał wytłumaczyć, jaki ma wpływ nauka religii katolickiej, głoszona wam przez kapłanów, musiałbym o tym powiedzieć kilka obszernych kazań, dosyć jednak będzie wspomnieć tylko, ze ona, prowadząc do szczęścia wiekuistego, zapewnia nawet szczęście doczesne. Ona za rękę niejako prowadzi każdego chrześcijanina od lat młodzieńczych, aż do grobu wśród tysiącznych niebezpieczeństw. Ona jest tamą przeciwko wylewowi wszelkich zbrodni, ona ten padół płaczu zamienia na królestwo Boże, w którym panuje sprawiedliwość, pokój i radość. Lecz po cóż mam mówić ogólnikowo, powiedzcie wy, którzy obciążeni jesteście pracą, którzy w pocie czoła zdobywacie drobny grosz, aby mieć kawałek chleba na dzień jutrzejszy, powiedzcie, czy w chwilach onych, kiedy was ostatnia przygniatała nędza, kiedy dzieci płacząc wyciągały ręce i wołały „chleba”, kiedyście nie wiedzieli, dokąd się zwrócić, aby znaleźć pomoc, kiedy zdawało się, że ludzie i niebo nie pamięta o was, i już rozpacz wdzierała się do serca i na usta już już wdzierało się sarkanie przeciwko Bogu, iż o was zapomniał, czyż nie pamiętacie, że wówczas stawał wam przed oczy kapłan katolicki, przypominaliście sobie jego kazanie, w którym was napominał, abyście się nie troszczyli o to co będziecie jedli, bo wie Ojciec wasz niebieski, że tego wszystkiego potrzebujecie [k. 10] i znowu przypominaliście sobie słowa, proście, a będzie wam dane i wstępowała nadzieja do serc waszych i modliliście się i zsyłał Pan Bóg nieprzewidzianą pomoc. Lecz gdy i do was zwrócą się, ludzie w dostatkach żyjący,- wy także przyznacie, że podstawą szczęścia waszego jest nauka religii świętej. Któż bowiem z was nie doznał ciężkich, a jak piorun spadających na was nieszczęść,- kto nie poznał wówczas, ze ani pieniądze, ani dom bogaty, ani gumna, napełnione zbożem, ani włóki ziemi,- uszczęśliwić nie mogą;- kto nie poznał, że wśród bogactw można być bardzo, bardzo nieszczęśliwym,- że nawet dziś bogaczem, jutro żebrakiem być może – i zniechęcenie zaczęło się wdzierać do serca,- dawna obojętność mniejsza lub większa w rzeczach religii zamieniać się poczęła na jakiś bunt wyraźny względem Boga-; gdy niepostrzeżenie przypominały wam się słowa, usłyszane z ust kapłana katolickiego: „ nie skarbcie sobie skarbów na ziemi, ale skarbcie sobie skarby w niebie, gdzie ani rdza, ani mól nie psuje, i gdzie złodzieje nie wykopują ani kradną” (Mat.VI.19.20) – i serca wasze zwracały się do nieba, tam postanowiliście dążyć – i pokój niebiański zapanował w sercach. A jednak nie słowa ludzkie sprawiały tak zbawienne owoce w duszach waszych [k. 11]; słuchając kazania, słyszeliście głos ludzki, ale naukę przyjmowaliście od Boga. Bóg do umysłu i serc waszych przemawiał; przemawiał Ten, który do wszystkich kapłanów powiedział: „Kto was słucha, mnie słucha, kto wami gardzi, mną gardzi; Kto gardzi mną, gardzi onym, który mnie posłał”(Łk X.16).
Drugi obowiązek kapłanów, jest rządzenie dusz waszych. Pod tym względem krótką uczynić możemy uwagę. Kapłani katoliccy prowadzić was mają po drodze, wiodącej do żywota wiecznego. Lecz jedna jest tylko droga do nieba: „Jam jest droga i prawda i żywot”, powiedział Pan Jezus; kto we mnie chodzi, nie chodzi w ciemności, ale ma światło żywota”. Po tej drodze prowadzą was kapłani. Jak wodzowie na czele waszym stoją i słowy św. Pawła wołają do was: „bądźcie naśladowcami moimi, jako i ja chrystusowym” (I Kor I.11.). I przez całe życie swoje nad tym pracują i pracować są zobowiązani, aby wam w swojej osobie coraz doskonalej okazywać ten wzór życia Chrystusa Pana, abyście to w nich widzieli, co tenże Św. Paweł o sobie mówił: „Żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”. (Ga 2, 20).
Trzeci wreszcie obowiązek kapłanów katolickich, jest wasze uświęcenie: Wszystkie Sakramenty kapłani spełniają w osobie Chrystusa Pana. Kapłan was rozgrzesza, ale jednocześnie [k. 12] odpuszcza grzechy Chrystus. „Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związano i w niebie”. Kapłan spełnia Sakrament Chrztu Św. „Ale Chrystus chrzci – mówi Św. Augustyn – on chrzci nie w ciele własnym, ale niewidzialną działalnością majestatu swojego”. (Hurt t.III, p. 226) To wiecie dobrze z katechizmu. Lecz, gdy mam mówić o Najświętszej Ofierze, proszę o chwilę uwagi. Wyobraźcie sobie, drodzy słuchacze, ogromny tłum ludu, otaczający Eliasza, gdy składał oną pamiętną ofiarę na okazanie prawdziwości Boga Izraelowego. Głęboka panowała cisza. Oczy wszystkich były zwrócone na proroka. On w najgłębszym skupieniu modlił się przed ołtarzem, zbudowanym z kamienia, na którym leżała ofiara z zabitego wołu. (Chryzostom, de sacerd., p. 47. III Reg 19) Ofiara i cały ołtarz były oblane wodą, i „płynęły wody około ołtarza, opowiada Pismo św., aż przekop rowu był pełen. Wtem spadł ogień Pański, i pożarł całopalenie, i drwa i kamienie, proch też i wodę, która była w rowie leżąc”. I lud cały z trwogą upadł na kolana i płakał i modlił się i wielbił Boga prawdziwego.
Stąd przenieście swe myśli do tego, co dziś się dzieje na tym ołtarzu, a poznacie nie tylko rzeczy dziwne, ale przewyższające wszelkie pojęcie. Młody kapłan modlić się będzie, wymawiać będzie słowa Chrystusowe, a w tejże chwili [k. 13] nie ogień widzialny, ale Bóg sam, którego Pismo Św. nazywa „ogniem pożerającym” – spocznie w jego rękach i jego serce i twarde serca nasze ogarnie, i żarem miłość zapali, i zniszczy uczucia i myśli ziemskie, i na kolana padać będziemy i ze drżeniem patrzeć będziemy na tę postać opłatka pod którą żyć będzie prawdziwy Bóg Człowiek,- i z tysiąca piersi wydobywać się będzie głos powitania, uwielbienia i czci i miłości. O kapłanie, który za chwilę masz dokonać tej tajemnicy,- powiedz, skąd czerpiesz odwagę, aby brać do rąk ten ogień, Tego Boga Człowieka, przed którym na kolana upadnie i lud ciebie otaczający i niezliczone zastępy aniołów, gdy niewidzialne otoczą ten ołtarz; w którym niebo i okrąg ziemi i cały wszechświat i piekielne nawet otchłanie poczują Stwórcę Swojego! Wszak prawda, że gdy tenże Chrystus miał stać się człowiekiem, najpierw obdarzył wysoką świętością tych wszystkich, którzy mieli bliżej z Nim obcować. On obrał za Opiekuna Św. Józefa, wyższego nad wszystkich proroków, Św. Jana Chrzciciela, uświęcił jeszcze w żywocie matki,- wszak dobrze to wiesz, iż niesłychanym cudem swej łaski zachował Najświętszą Pannę Maryję od grzechu pierworodnego i ustrzegł od najmniejszej plamy grzechowej; aby godne dla siebie przygotować mieszkanie [k. 14] – a jednak Kościół jeszcze z podziwem woła do Pana Jezusa: „Ty nie wzgardziłeś Panieńskiego żywota mieszkaniem”,- o! bo świętość tego, kto piastować ma w swych rękach Pana Jezusa, kto Ojcu Niebieskiemu Pana Jezusa składa jako Najświętszą ofiarę – ośmielę się to powiedzieć,- winna być wyższa nad świętość Maryi; lecz kto z ludzi ośmieli się sądzić, że świętszym jest nad Królową Wszystkich Świętych! nie, nie, ani twoja – kapłanie, ani żadnego świętego kapłana świętość nie wystarcza, aby godnie Ojcu Niebieskiemu mógł złożyć tę Ofiarę Najświętszą – Cóż więc powiemy? – oto ty zbliżasz się do Ołtarza, bo wiesz, że Chrystus sam tę Ofiarę sprawuje. Ty jednoczysz się z Panem Jezusem, a na znak tego zjednoczenia, przywdziewasz wspaniałe szaty kapłańskie, symbole cnót Chrystusowych. Chrystus przed ołtarzem staje, ciebie za narzędzie używając; Chrystus składa Ojcu Niebieskiemu Ofiarę z siebie samego tę samą, jaką złożył na krzyżu. On jest kapłanem, kapłanem Najwyższym, kapłanem na wieki.
Jakie wnioski uczynić należy z dzisiejszej nauki? Do was, wierni Chrystusa uczniowie, powtórzę słowo Św. Pawła: „Bądźcie posłuszni przełożonym waszym, bądźcie im poddani”. Słuchając kapłanów, jesteście posłuszni Chrystusowi,- gardząc kapłanami [k. 15], gardzicie Chrystusem. Zwracając się zaś do Ciebie, młody sługo Chrystusa Pana,- winszuję ci najpierw w imieniu zgromadzonych wysokiej godności, jakiej dostąpiłeś, gdy we wszystkich czynnościach kapłańskich jednoczyć się masz z Chrystusem Panem.
Niech pierwsza ta msza św. nie będzie jedynie najobfitszą w łaski ze wszystkich mszy, jakie odprawiać będziesz w życiu,- owszem,- płomień miłości Bożej niech z dniem każdym coraz bardziej ciebie ogarnia; niech rozpali twoje serce i zamieni je w serce płomienne, niech w końcu całą twoją istotę zamieni w jedno ognisko Bożej łaski. Przy tym ognisku zapalać się będą do cnoty ci, dla których masz pracować. – Rodzice twoi, którzy z radością i z błogosławieństwem złożyli cię Bogu w ofierze, znajdą przez Ciebie błogosławieństwo u Pana Naszego, znajdą nad obfite wynagrodzenie za trudy, znoje, troski, niepokoje i zabiegi o bogobojne wychowanie twoje; sam wreszcie dostąpisz tej nagrody, iż świecić będziesz jako gwiazda w niebie na wieczne czasy. Wstępuj w ślady Chrystusa, a za Jego przykładem na czele tłumu wiernych, których przez krew Chrystusową zbawisz, wejdziesz do wiekuistych przybytków. Amen.
U stóp Pana Jezusa, na Jego większą chwałę,
składa tę pracę niegodny sługa,
(-) ks. Adolf Szelążek.