[Ks. bp A. P. Szelążek], Do duchowieństwa, „Gorliwość bezgraniczna”, (Świat dalekim jest od Boga”), bmd., kaz. nr 12, oryg. depozyt IABMK, rps, k. 97-104.
Duchowieństwo Gorliw. bezgraniczna
„Świat” – dalekim jest od Boga. Najważniejsze prawo: posiadać i używać. Chociaż śmierć ustawicznie staje przed oczyma ludzi, żyją tak, jakby na ziemi mieli żyć wiecznie. Jakby nie istniał świat pozagrobowy. Życiem stwierdzają, że nie widzą Boga, nie czytają w księdze przyrody; nie rozumieją co mówią niebiosa (coelo enarrant gloriana dios – et opera dios annuncjat firmamentum); nie słyszą tej mowy Mądrości i mocy i piękna i dobroci i sprawiedliwości.
Patrząc na tę ślepotę i tę nieczułość – zapytujemy może z Apostołami; czemużby ludzie nie mieli już w tym życiu doczesnym ujrzeć Boga; bezpośrednio poznać i oglądać Stwórcę wszechrzeczy, aby nie błądzić i nie iść na wiekuistą zgubę.
Sąd ten mylny – jak z odpowiedzi, danej Apostołom przez Chrystusa, widzimy. Qui videt me, videt et Patrum meum. Istnieje zatem rzeczywiste poznanie Boga, w oglądaniu Jego osoby, Jego życia. [k. 2]
Jednak –
Ekonomia Zbawienia z wyroków Bożych jest taką, iż Chrystus Pan we własnej swojej osobie, jako Człowiek – Bóg widzialnym był tylko przez pewien okres czasu.
Możliwość poznawania Boga, widzenia Boga w Chrystusie trwać musi po wszystkie wieki. Ludzie wszystkich pokoleń, do końca świata muszą mieć możność wpatrywania się w Boga przez Chrystusa Pana.
Ten był cel wcielenia Syna Bożego: „Haec est autem vita aeternum, ut cognoscant te, solum Deum verum, et quem ministi , Jezum Christum” (Joan. XVII.3)
Możliwość ta istnieje.
Chrystus chce być widzialnym wszystkim pokoleniom, przez tych, których do uczestnictwa w swoim kapłaństwie powołał.
„Mihi vivere – Chrystus est” –
jest to najwyższe prawo stanu duchownego. „Vivo ego, iam non ego, vivit vero in me Christus” To jest każdy dobry kapłan. Z chwilą wstąpienia do stanu duchownego zidentyfikował się – na mocy swego powołania- z Jezusem Chrystusem, którego ludziom ma wszędzie i na każdym miejscu wyobrażać. [k. 3]
Nie wystarczy – blaskiem osobistej świętości przyświecać. To czynią święci, którzy nie należą do stanu duchownego. Minister Chrystusa Jego osobę zastępuje wśród ludzi zarówno osobistą świętością, jak ujęciem w swe ręce wiekuistych losów wszystkich ludzi.
Każdy z nas niech pamięta, co nam św. Paweł powiedział: „Hoc sentite in vobis, quo et in Christo Jesu.” (Phil. II. 5)
| Niechże ludzie widzą w każdym z nas – obraz Boży Gdziekolwiek jesteśmy- pamiętajmy, że ludzie przez nas Boga poznawać mają, niejako mają Go oglądać, jak w osobie Chrystusa Pana. | I | |
| Ponadto jednak, my sami jak Chrystus tutaj na ziemi, mamy być twórcami chwały Bożej, zbawcami nieszczęśliwych i ginących, uświęcicielami wszystkich ludzi. | II | |
| Życie to Chrystusa, które mamy kontynuować w swej osobie, oprócz świętości, da się ująć jednym wyrazem – gorliwość. zelus. tj. miłość czynna, miłość pracowita, miłość odważna, miłość niezmordowana w wysiłkach o chwałę Bożą i zbawienie świata. [k. 4] | ||
| Może to się wydać przesadnym, może gorliwość winna być umiarkowaną. Przesadne wymagania nie wydadzą owocu. Czy może jednak być przesadna, gdy wiadomo, iż w udoskonaleniu swoim człowiek z natury swojej jest ens infinitum, gdy nieskończona doskonałość postawiona została za cel dążeń człowieka. Bądźcie doskonali, jak i Ojciec Wasz doskonałym jest. | Gorliwość jest bezgraniczna | |
| Czy można mówić o gorliwości umiarkowanej – w szerzeniu chwały Bożej i zbawienia dusz? Rozumiejmy gorliwość cierpliwą, która czeka na momenty opatrznościowe, gorliwość rozważną, która idzie krok za krokiem, aby sprawie nie zaszkodzić przez wystąpienia gwałtowne, ostre, brutalne; gorliwość uwzględniającą słabość natury ludzkiej, a zatem wybaczającą upadki złych, niedoskonałości dobrych. To można zrozumieć, lecz nie pojęta jest gorliwość umiarkowana, zamknięta w pewne granice, gdy bezmiar doskonałości postanowiony jest jako cel dążeń człowieka, gorliwość, która gotowa jest służyć bliźniemu, proszącemu o pomoc, ale ich szukać nie chce, która rozumie swą działalność tylko w kole swych obowiązków bezpośrednich, ale poza granice ich wyjść nie chce, aby szukać zbłąkanej owieczki po opłotkach powikłanych stosunków ludzkich. [k. 5] | ||
| Słowem gorliwość poddana egoizmowi jest czymś sprzecznym w sobie samym, a dalekim od wzoru Chrystusowego. Zbawiciel nasz z nieba zstąpił na niwy ziemskie, aby ratować dusze „exultavit ut gigas ad currendam viam. Propter nos hominos et nostrom factem descendet de coelis. et incarnatus est, passas et sepultus. Jest to też jedyny płomień, który objąć winien świat cały, – gorliwość jest płomienna, któremu z woli Bożej żadnych granic kłaść nie należy. Ignem veni mitlere… On całego najpierw kapłana ma objąć, jeśli zapalać chce innych. | Gorliwość jest płomienna | |
| Do bezgranicznej miłości i gorliwości naszej Pan nasz Jezus Chrystus ma prawo, bo życie Swoje oddał za nas i od swych kapłanów oczekuje, że życie swe także za braci swoich oddadzą. Ja hoc cognovimus Caritasem Dei, quoniam ille animam Suam pro nobis posut; et nos debemus pro fratribus animas ponere” (Joan III.18) | ||
| Cóżby to było, gdyby kapłan duszy swej za braci nie chciał składać, lecz nawet niechętnie rezerwą wielką dzielił się tym chlebem, który nadobficie posiada, którego jest od Boga ustanowionym Szafarzem. [k. 6] |
Naokoło – tłumy o duszach anemicznych, różne ma imię, że żyją, ale umierają z braku duchowego pokarmu albo już są umarli. Ale chleb prawd wiecznych, nauki Ewangelii – ma kapłan w swych rękach , ma w swym rozporządzaniu zdroje łaski, jest rozdawcą chleba Eucharystycznego; jest na ziemi ustanowionym przez Boga zbawcą dusz. I jakże, czyż mu wolno obojętnie, chłodno patrzeć na te rzesze potrzebujących; czy wolno im używać nad miarę spoczynku? Czyż nie znamy ceny dusz. To niemożliwe. Chyba nie wierzy w tę niezmierna cenę dusz kapłan, który się ociąga im służyć z największym poświęceniem. Jeżeli wierzy – zatem dla niego nie ma żadnej ofiary której by nie umiał ponieść, aby ją ratować. Toteż Świeci kapłani, te olbrzymy ducha i wiary wyznają, iż małe owoce ich pracy napełniają ich najwyższym niepokojem . Dźwięczy w ich ustach ustawiczna skarga „Servi inutiles summus” [k. 7]
Św. Wincenty a Paulo skarżył się, że darmo chleb je, a przerażony był, słysząc, że ktoś z kapłanów mówił: „Sumienie nic mi nie wyrzuca”, bo powiedział: jeżeli sumienie jest uśpione, sparaliżowane i milczy, to jednak piekło, pochłaniając dusze, które miał on zbawić, nie przestanie wołać: „sacerdos et idolum! Sanguiaem eorum de mam tua requiram”