

Instytut Archiwów, Bibliotek i Muzeów Kościelnych,
ul. Chopina 29/7, 20-023 Lublin.
Ks. bp A. P. Szelążek, biskup łucki, [Hołdy i uznanie dla osiągnięć Uniwersytetu Katolickiego w Lublinie w ciągu 30-lecia jego istnienia], Bierzgłowo Zamek, 9 marca 1948, oryg. depozyt IABMK, rps, k. 1-4, mps, k. 1-2.
Biskup A. Szelążek
Hołdy i uznanie – dla osiągnięć Uniwersytetu Katolickiego w Lublinie w ciągu trzydziestolecia jego istnienia nie są pierwszorzędnym celem dzisiejszej uroczystości. Z natury rzeczy te osiągnięcia muszą być jeszcze zbyt skromne, aby uprawniały do głoszenia triumfu. Są one zaledwie punktem wejścia do dalszych zamierzeń; podstawą do sformułowania nowych pragnień, gwarancją najpomyślniejszych przewidywań. A przecież ponad ich zewnętrzną osłoną , jaśniejącą choćby wszystkimi blaskami prawdy, a falującą pod tchnieniem żywych porywów nowoczesności – wznosi się majestatycznie jego niezmierne dostojeństwo, przed którym uchylamy czoła. Żyje w pamięci naszej z dziejów tego Uniwersytetu moment, kiedy jego istnienie było poważnie zagrożone. Brawurowa szarża obronna, pomyślnym, uwieńczona wynikiem, uprzytomniła nam istnienie w Uniwersytecie Katolickim Lubelskim, dobra, dla którego powinniśmy byli poświęcić wszystko od nas zależne. Runęły trudności, rozwiały się krytyczne uwagi. I dziś jesteśmy!
Dalekosiężne spojrzenie skierować musimy do najbardziej odległych wizji przyszłości. Nie żeby wskrzeszać zastygłe w granit ach symbole twórcy Eskurialu i nie żeby zatapiać się w rojeniach marzycielskich schlebiających nam obrazów, lecz żeby do realnej twórczości dać wskazania. Chcemy widzieć po upływie wielu stuleci zatknięty tam w oddali, a mocno utrwalony sztandar Chrystusowy. Do niego pragniemy skierować wszystkie rozporządzalne energie. Nie idziemy tam w zawrotnym biegu, ani przy użyciu rakiet; lecz twardym i nieustannym a planowym trudem, pomni najbliższych zadań doby obecnej. Nie jest Uniwersytet Katolicki Lubelski bastionem skamieniałym, który spokojnie patrzy na wzburzone fale morskie, usiłujące opluwać go swą brudną bezsilną pianą. To raczej żywa, twórcza i zdobywcza linia, przed którą pierzchają w popłochu tłumy fałszerzy prawdy. W ich szeregach rozbrzmiewa rozgłośne hasło, na przekór wezwaniu Apostoła „Gaście ich ducha! Gaście ich światła! Gaście te ognie, które im tradycja zostawiła”!— Gaście! Gaście!” A nie -spełniłby Uniwersytet swego zadania, gdyby stawał wyłącznie w obronie tych ognisk. Św. Pawła wezwanie: „Ducha nie gaście,” /I Do Tessal. V. 19/ kryje w sobie pozytywny nakaz zapalania świateł rzucania ich na ściemniony firmament [k. 2] współczesności. Czyżby mieli słuszność z tamtej strony apostołowie antychrześcijańskich mroków, że nam brak „Synów światłości” /Łuk XVI 8/ Wszak w naszych oczach rozgrywa się dramat walki świata „ciemności z światłością, który niegdyś w obliczu Zbawcy zakończył ale katastrofą dla wybranego ludu, gdy lud ten raczej zezwolił aby go „ogarnęły ciemności” /Jan XII, 35,36./
Nie pójdzie tymi drogami wierny Chrystusowi Panu naród Polski. „A chociaż liczni są czarownicy, zaklinający mądrze”—”nie posłucha głosu zaklinających” /Ps. LVII, 6/.
Myśl katolicka przeszła w dobie obecnej próbę ogniową. Poszukiwania nowych dróg okazały się nader płodnymi. Sławne „Tygodnie Społeczne” na Zachodzie rzuciły w świat jaskrawe hasła i wywołały w społeczności katolickiej żywe poruszenie. Wszak dotknięto istoty Chrystianizmu i doszukiwać się zaczęto możności swoistego jej ujęcia. Wierzono w zdolność rozwiązania na tej drodze najtrudniejszych problematów społecznych. Znalazły się dewiacje od ustalonych przez katolicyzm drogowskazów, dewiacje ponętne tym, że zdawały się wskazywać „drogę pogodzenia najskrajniej przeciwstawnych kierunków. Wydały one już swe niezdrowe owoce. Uniwersytet Katolicki Lubelski niezachwianie szedł drogą najpełniejszego ujęcia prawdy odwiecznej. Dał tym sposobem gwarancję, że spełni godnie rolę, wyznaczoną mu przez Opatrzność. Wierzymy, iż mocarnie zaważy On na umysłowości Polskiej i na niej swe piętno zostawi; że niejednokrotnie utoruje drogę do rozwikłania splątanych zagadnień etycznych, służąc Bogu i Ojczyźnie „A na rzucane Jemu z ironią pytanie: „Komu ty służysz”, da zawsze spokojną odpowiedź:
„Zbawicielowi, tej Najwyższej Prawdzie,
Poddawać winniśmy całą mocą duszy
I ten świat widomy i nasz świat duchowy”.
Identyfikacja podpisu własnoręcznego osoby uwierzytelniającej dokument:
Za zgodność z oryginałem:
Maria Dębowska
Profesor KUL