

Ks. bp A. P. Szelążek, biskup łucki, List zawierający recenzję książki: „Polacy na dalekim wschodzie”, Miesięcznik Diecezjalny Łucki (1928) nr 4, s. 216 – 218
BIBLIOGRAFIA
Polacy na Dalekim Wschodzie. O tej książce podajemy list J. E. Ks. Biskupa Szelążka do ojca Gerarda Piotrowskiego, Administratora Apostolskiego w Syberii, Wikariusza Generalnego w Charbinie, w Chinach: [s. 217] Książkę p.t. „Polacy na Dalekim Wschodzie”, łaskawie przysłaną mi przez Najprzewielebniejszego Ojca, powitałem prawdziwie, jak odwiedziny jednego z braci naszych, wyrokiem Opatrzności umieszczonych na dalekich krańcach ziemi.
Przerzucając karty tej pracy, przypatrując się zdobiącym ją licznym ilustracjom, przyszedłem do przekonania, że dzieło to można by nazwać panoramą życia polskiego na Dalekim Wschodzie.
Ze wspomnianej książki łatwo przekonać się można, jak żywym tętnem pulsuje życie katolickie wśród społeczeństwa polskiego Mandżurii. Dowodem tego są przede wszystkim Kościoły, powstałe w krótkim stosunkowo czasie w Hajlarze, w Charbinie (dwa), w Mandżurii – Osadzie, w Korpusowym miasteczku. Niepodobna czytać bez wzruszenia historii ich powstania i budowy.
Obok życia religijnego zwraca uwagę bujna działalność kulturalno – oświatowa. Powstają liczne stowarzyszenia: w 1919 r. liczono ich do trzydziestu. Szkolnictwo na czele z gimnazjum im. H. Sienkiewicza rokuje piękną przyszłość.
Najwyższe jednak zainteresowanie wzbudziły we mnie karty, opowiadające o dziejach misji katolickich w Charbinie, w pierwszej mierze historia powstania i rozwoju Seminarium Duchownego w Charbinie, Władywostoku, oraz Seminarium tzw. Centralnego.
Opowiadania powyższe, owiane pokorną wstrzemięźliwością, domyślać się zaledwie pozwalają nadludzkich wysiłków, jakich należało użyć, by założyć i utrzymać to „Corcordium” katolickiej Polonii na Wschodzie.
Nie ulega wątpliwości, że instytucje te, po Opatrzności, ręką Ojca Świętego je wspierającej, najwięcej zawdzięczają Tobie, Najprzewielebniejszy Ojcze. Twoja wiara niezłomna i ufna, której uczyła Cię św. Teresa, Twój zapał apostolski, oraz przywiązanie do Ojczyzny zwróciły na Cię uwagę Ojca Świętego, a bez wątpienia zwrócą również oczy całej Polski.
Ze smutkiem i żalem zamknąłem pomienioną książkę: z żalem, że tak wiele marnuje się grosza ku obrazie [s. 218] Boga i zgubie Ojczyzny, który mógłby być użyty ku chwale Bożej i imienia polskiego; ze smutkiem, że, znajdując się w wyjątkowej sytuacji na kresach, wśród diaspory polskiej, sam jestem w misyjnych warunkach i z wydatną pomocą pieniężną pośpieszyć nie mogę.
Proszę jednak wierzyć, że, zawdzięczając tej kronice, stan wychodźstwa polskiego na wschodzie niezwykle mnie zainteresował i przejął. W modlitwach swoich nie omieszkam polecać z całego serca Patronce Misji losy Polonii w Mandżurii.
Raczy Najprzewielebniejszy Ojciec przyjąć najgorętsze podziękowanie za tak cenną oraz interesującą książkę, której istotnie niepodobna czytać bez głębokiego wzruszenia i współczucia.
Łuck, 3/IV 1928 r. Nr 1806.
Łączę wyrazy najszczerszego szacunku
(-) A. Szelążek Biskup Łucki
(-) Jan Szych Kanclerz