

Ks. bp A. P. Szelążek, biskup łucki, Projekt listu z okazji Jubileuszu i 25-lecia pracy w diecezji, Łuck [1943], oryg. AGCST sygn. APSZ Ab 6-2, mps, k. 1-10.
J. M. J.
“Magnificat, anima mea Dominum
Quia fecit mihi magna, qui potens est:
et sanctum nomen ejus.” Can. Luc. 1-46, 49
„Haec est dies, quam fecit Dominus:
exsultemus, et laetemur in ea.”
Ps. 117-14
Alleluia, Alleluia, Alleluia
„Misericordias Domini
in aeternum cantabo”
Ps. 80 – 2
Alleluia, Alleluia, Alleluia
„Quid retribuam Domino,
pro omnibus quae retribuit mihi”
Ps. 115-3
Adolf Piotr
Szelążek
z Bożej i Stolicy Apostolskiej Łaski
Biskup Łucki
Prałat Domowy Jego Świątobliwości
Doktor Świętej Teologii
Ekscelencji, Dostojnemu Pomocnikowi mojemu w Winnicy Pańskiej
Przewielebnym Książom Prałatom, Dziekanom, Proboszczom
i Kapłanom Kościoła Chrystusowego w Diecezji Łuckiej,
Najczcigodniejszym Zgromadzeniom Zakonnym
Najdroższym Diecezjanom,
Ukochanej Młodzieży,
Najbliższej sercu Memu Dziatwie mojej
Pozdrowienie w Panu! [k. 2]
Bracia moi najmilsi i wielce pożądani
– wesele moje i korono moja.. Filip. IV-1.
Nie tajnym mi jest, że już od kilku miesięcy łączycie się w Waszych świętych modlitwach wraz ze mną, święcąc mój „”Rok Jubileuszowy…” a zarazem dwudziesto pięciolecie wspólnej pracy w naszej Diecezji. O jakiż język zdoła wypowiedzieć uczucia tej słodkiej radości, tego najwyższego szczęścia, tej najgłębszej wdzięczności, jaka przepełnia serce moje ku Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, który raczył użyczyć mi tyle lat życia ziemskiego a w nich, z górą lat 50 życia Kapłańskiego, z których 25 lat spędzam wśród Was, moje Ukochane Owieczki, jako Wasz pasterz z Jego Najśw. woli, hojnie szafując Wam skarby Jego łask i troszcząc się w Jego Imieniu o zbawienie dusz Waszych.
O, ileż to trudów niesłychanych, ile nadludzkich wysiłków, ile ciężkich chwil, ile zmagań, ile mozolnej pracy, przebytych przez ten szereg lat, przedstawia się dziś jako sen, gdy się patrzy wstecz…. Z drugiej zaś strony ileż to łask i darów nadzwyczajnych, ile dowodów opatrzności i miłości Naszego Troskliwego Ojca Niebieskiego, ile przeobfitych błogosławieństw Bożych spłynęło w tym czasie na moją własną duszę, na Diecezję Łucką, na tę Owczarnię moją ukochaną! O moi Najmilsi, cóż w tym dziwnego, że dusza moja korzy się u stóp Majestatu Stwórcy w najwyższym hołdzie czci najgłębszej i najżywszej wdzięczności… Cóż dziwnego, że z jej głębi wyrywa się nieustanne, najgorętsze….
„Quid retribuam Domino, pro omnibus quae retribuit mihi”
i żarem miłości dziecięcej przepojone:
„Te Deum laudamus : te Dominum confitemur…
Sanctus, Sanctus, Sanctus,
Te Patrem, immense Majestatis,
Venerandum tuum verum, et unicum Filium,
Sanctum quoque, paraclitum Spiritum.” /Hymn Amb. et Aug./
Tak, niech będzie ”Chwała Ojcu, chwała Synowi, chwała Duchowi Świętemu, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.”
Dziś, gorejące serce moje również zwraca się z najżywszym afektem do mej Najlepszej Matki Maryi Niepokalanej. Wszak to przez Jej ręce przyszły mnie i Wam, moi Ukochani, te wszystkie skarby niebieskie i dary doczesne. Jej to ręka prowadziła nas do Jezusa. Jej [k. 3] Serce matczyne czuwało nad nami. Ono to przepraszało Go za nasze grzechy, Ono wstrzymywało karząca rękę Ojca Przedwiecznego i wypraszało nam miłosierdzie Jego, Ono cieszyło nas w smutkach, wzmacniało w walkach, Ono strzegło nas od niewiary i sideł złego ducha, Ono otaczało i otacza nas Swą tkliwą opieką i czułą, macierzyńską miłością na każdym kroku życia naszego.
„O, Zdrowaś Maryjo, Zdrowaś i Błogosławionaś Ty i pełna łask, o Maryjo, Matko Boga i Matko Nasza. Rozlała się dobroć Twoja na nas, biedne, ziemskie dzieci Twoje, przeto kochając Ciebie miłością szczerą, rzewną, najgorętszą, sławimy Najsłodsze Imię Twoje i kornie błagamy Ciebie: Króluj nam, o Maryjo, króluj na wieki i zawsze, zawsze, bądź nam Matką Najlepszą.”
Z chwałą Maryi Niepokalanej, łączy się chwała Świętego Józefa. Kościół Święty nie bez przyczyny zachęca słowami Faraona: „Idźcie do Józefa”, abyśmy udawali się do Niego o doraźną pomoc. Więc i temu potężnemu Pośrednikowi naszemu także składam najczulsze podziękowanie za cuda Jego opieki i wstawiennictwa za nami do Dawcy wszelkiego dobra. Niechże to moje publiczne uznanie potęgi Jego przyczyny będzie dla wszystkich wiernych bodźcem, aby z całą ufnością przedstawiali mu swe potrzeby duszy i ciała, równocześnie zaręczając, że nigdy nie doznają zarodu.
Diecezja Łucka graniczy z bolszewją, że dotąd dzielnie opieramy się zgubnym zasadom Kominternu, że stale zwalczamy komunizm, że chcemy Boga, że chcemy Jego panowania i chwały, że Diecezja nasza pomyślnie się rozwija i że kwitnie w niej życie Katolickie, zawdzięczamy to Świętej Tereni od Dzieciątka Jezus, naszej możnej Patronce. Ona to wyprasza u Pana Zastępów te róże, które nam zsyła w takiej obfitości. Wyrażając Jej tu naszą szczerą podziękę za to nieustanne pośrednictwo za nami, serdecznie proszę Was, Najdrożsi moi, nie przestajmy błagać Jej trwałej opieki przynajmniej tym krótkim wezwaniem:
„Chwała Aniołów, Lilijko biała,
Kwiecie przecudny, Teraniu mała,
Wstaw się do Boga Swymi prośbami,
Święta Tereniu, módl się za nami.” [k. 4]
Tak, Bóg raczył użyć mnie do różnorodnego działania przy rozszerzaniu Królestwa Chrystusowego wśród dusz pomierzonych mej pieczy… toteż, zastanawiając się nad Jego niezliczonymi dobrodziejstwami, z najgłębszą pokorą i całkowitym przekonaniem o mej własnej nędzy wyznaję:
„Żem jest najmniejszy między Apostołami; który nie jestem godzien aby mnie zwano Apostołem…”, gdyż jedynie „z łaski Bożej jestem to, com jest”, i jedynie z Jego łaski mogę też powtórzyć za Świętym Pawłem: „a łaska Jego we mnie próżną nie była…”, bo jeżeli pracowałem więcej od innych i w trudniejszych warunkach od innych to „nie ja, ale łaska Boża ze mną”. /I Kor. XV. 8,9,10./.
+ Proszę was itd. Albo też na 2-gim miejscu gdzie +[tekst dopisany odręcznie]
„Benedic anima mea Dominum, et omnia interiora mea nomen sanctum ejus.”/Ps. 120-20/
Naprzód, więc i przede wszystkim, „Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, samemu Bogu cześć i chwała na wieki wieków. Amen.” /I Tym. I-17/
Następnie, zwracam się do Was, „Bracia moi najmilsi, i wielce pożądani, wesele moje i korono moja… /Filip IV-1/ Najprzewielebniejszy Księże Biskupie i Pomocniku mój w Panu, wraz z Niezmordowanym w pracy pasterskiej, oświatowej i humanitarnej Duchowieństwem na terenie Diecezji Łuckiej i z całym Przezacnym Ogółem Wiernych mej Ukochanej Owczarni, i z szeroko otwartego, przepełnionego wdzięcznością i ojcowską miłością bijącego dla Was serca mego, składam Wam wyrazy gorącej podzięki i szczerego uznania za tak pełne zrozumienie, za tak rzetelną, serdeczną, życzliwą współpracę i tak bezinteresowną gotowość na każde skinienie Ordynariusza tej Diecezji. Niechże „Ten”, Który zna tajniki serc i widzi w skrytości, odda Wam miarą potrzęsioną i obfitującą to Wasze oddanie się sprawie Bożej i Waszemu Pasterzowi.
„Weselcie się zawsze w Panu; powtóre mówię, weselcie się. Skromność wasza niech będzie wiadoma wszystkim ludziom… A pokój Boży, który przewyższa wszelki zmysł, niechaj strzeże serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie.” /Filip. IV- 4,5,7/
Lecz praca nasza z „Jubileuszem” nie kończy się. Obecnie, trzeba nam sobie przywieść na pamięć słowa Książęcia Apostołów, pierwszego Papieża Kościoła Świętego:
„Trzeźwymi bądźcie, a czuwajcie, boć przeciwnik wasz diabeł, jako lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł, któremu się sprzeciwiajcie mocni w wierze, wiedząc, iż toż utrapienie spotyka braterstwo wasze, które jest na świecie a Bóg wszelakiej łaski, [k. 5] który wezwał nas do wiecznej Swej chwały w Chrystusie Jezusie, maluczko utrapionych On doskonałymi uczyni, utwierdzi i ugruntuje, Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.” / I Piotr, V-8,9,10.11./
Ten lew ryczący przychodzi do Was, moi Ukochani, pod rozmaitymi postaciami, czy to komunizmu, czy masonerii, czy schizmy, itp… używając różnych podejść, sposobów, ponęt, zamaskowań, misternie obmyślanych… jak tego mamy przeliczne dowody… toteż, jako czujny Pasterz i dobry Ojciec ostrzegam Was, moi Najmilsi, słowy Samego Zbawcy Naszego, Jezusa Chrystusa:
„Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: kto nie wchodzi przeze drzwi do owczarni owiec, ale wchodzi inędy, ten jest złodziej i zbójca. Lecz kto wchodzi przez drzwi, pasterzem jest owiec. Temu odźwierny otwiera, a owce słuchają głosu jego i nazywa owce swe mianowicie i wywodzi je. A gdy wypuści owce swe, idzie przed nimi, a owce idą za nim, albowiem znają głos jego. A za cudzym nie idą, ale uciekają od niego, bo nie znają głosu obcych.”
„Tę przypowieść powiedział im Jezus. Lecz oni nie zrozumieli, co im powiedział…” mówi nam Ewangelia święta. ”Rzekł im tedy Jezus:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam, wam, iżem ja jest drzwiami owiec. Wszyscy, ilu ich przyszło, złodzieje są i zbójcy i ich nie słuchają owce. Jam jest drzwiami. Przeze mnie jeśli kto wnijdzie i wynijdzie i pastwiska znajdzie. Złodziej nie przychodzi, jedno żeby kradł a zabijał i tracił. Jam przyszedł, aby żywot miały i obficiej miały.” /Joan. X 1-10/
Czyż słowa Samego Zbawiciela świata potrzebują jakich komentarzy?
Dalej, przypomnijmy sobie co jeszcze mówił Jezus Swym ukochanym uczniom:
„Jam jest szczep winny, wyście latorośle: kto mieszka we Mnie, a ja w nim, ten wiele owocu przynosi, bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Jeśliby kto we mnie nie trwał, precz wyrzucony będzie jako latorośl, i uschnie, i zbiorą ją i do ognia wrzucą i gorzeje. Jeśli we mnie trwać będziecie, a słowa Moje w was trwać będą, czegokolwiek zechcecie, prosić będziecie i stanie się wam. W tym jest uwielbiony Ojciec Mój: iżbyście bardzo wiele owocu przynieśli i stali się Moimi uczniami. Jako Mię umiłował Ojciec i Ja umiłowałem was. Trwajcież w miłości Jego. Jeśli przykazania moje zachowacie, będziecie trwać w miłości Mojej, jakom i Ja zachował rozkazanie Ojca Mego i trwam w miłości Jego. To wam powiedziałem: aby wesele Moje w was było, a wesele wasze napełniło się.”
/Joan. XV; 5-11/ [k. 6]
O Najmilsi moi, i kiedyż to jesteśmy latoroślami winnego szczepu, jeżeli nie wtedy, kiedy łączymy się z Jezusem w Komunii Świętej? Czyż Jezus nie powiedział Sam:
„Ciało Moje prawdziwie jest pokarm, a Krew Moja prawdziwie jest napój. Kto pożywa Mego Ciała i pije Moją Krew, we Mnie mieszka a Ja w nim. Jako mnie posłał żyjący Ojciec i Ja żyję dla Ojca, a kto Mię pożywa i on żyć będzie dla Mnie. Ten jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jako ojcowie wasi jedli mannę i pomarli. Kto pożywa tego chleba, żyć będzie na wieki.” /Joan. VI; 56-59./
Czy nie należy na tym miejscu zastanowić się, czy rzeczywiście jesteśmy żywotnymi latoroślami „Szczepu Winnego?” Czy dostatecznie korzystamy z tego pokarmu niebieskiego, który nam Jezus zostawił? Jakie jest nasze współżycie z Jezusem Chrystusem, który pozostaje na naszych ołtarzach? Pamiętajmy, że Jezus w Najśw. Sakramencie, to Bóg – Człowiek żywy… to ten Sam Zbawca świata, który ukrył Swe Bóstwo pod osłoną ciała ludzkiego w stajence betlejemskiej…. Swoje dostojeństwo i godność królewską, pod siermięgą rzemieślnika w Nazarecie, Swe nauczycielskie posłannictwo i mądrość przedwieczną, pod pozorem niskiego pochodzenia… /Cóż może być dobrego z Nazaretu /Swą rolę Odkupiciela świata, pod osłoną zbrodniarza ubiczowanego, cierniem ukoronowanego, do krzyża przybitego/ a teraz … teraz, ukrywa i Swoje Bóstwo i Swoje Człowieczeństwo pod postaciami Chleba i Wina… a czyni to dlatego, aby się jeszcze więcej do nas zbliżyć, aby się z nami ściślej łączyć. Jogo bezgraniczna miłość wymyśla najrozmaitsze sposoby, aby pozyskać serca nasze. Jak odpowiadany temu wezwaniu? Co czynimy z naszej strony, aby się odwzajemnić Jezusowi? Jak Go traktujemy? Czy postąpilibyśmy z osobą ukochaną, lub przyjacielem tak, jak postępujemy z Jezusem? Czy spotkawszy go, lub idąc koło jego domu przeszlibyśmy obojętnie, nie pozdrowiwszy go? A jednak, przechodzimy koło Kościoła, nie zwróciwszy nawet uwagi na Jezusa tam mieszkającego, nawet nie uchylimy kapelusza.., ani nie zwrócimy naszych oczu, a tym mniej naszego serca do Niego. Jak gościmy Jezusa w naszym sercu, gdy przychodzi do nas w Komunii Świętej? Czy nie odbiegamy od Niego naszymi myślami, uczuciami, uwagą… Czy popełnialibyśmy te same wybryki etykiety świeckiej z odwiedzającymi nas gośćmi? Czy też kiedy oddajemy Jezusowi te Jego wizyty? Czy kiedy idziemy pierwsi do Niego z wizytą? Co nam sumienie mówi w tym względzie? Porównajmy naszą etykietę z Panem Jezusem w stosunku do tej, którą kierujemy się w naszym życiu [s. 7] towarzyskim… msza święta jest powtórzeniem Krwawej Ofiary Jezusa na Kalwarii. Jest „Nieustającą Ofiarą Przebłagania” to znaczy, że na każdą chwilę dnia, w jakimś zakątku świata, dzień i noc odprawia się ta Najśw. Ofiara. Według ostatnich obliczeń, na każdą sekundę czasu, podnoszą się cztery /4/ Hostie Najśw. i cztery Kielichy z Przenajdr. Krwią Pana Jezusa do Tronu Trójcy Przenajśw… Czy należycie cenimy ten „Dar nad Dary”? Dla przyjemności… i to grzesznej nieraz, odmawiamy sobie snu część nocy,… ale gdy chodzi o wysłuchanie Mszy Świętej, trudno nam przychodzi, nawet o późniejszej godzinie, znaleźć się w Kościele dla uczestniczenia w tej Najśw. Ofierze… Jak czulibyśmy się będąc zamknięci we wspaniałym pałacu zbudowanym w przecudnym parku, lecz bez żadnego towarzystwa…. bez serca życzliwego.. wśród ogólnego zapomnienia?… A wszak taki jest los Jezusa mieszkającego wśród nas! O, Biedny, stokroć Biedny Jezus. „Aniołowie otaczający Tabernakulum zasłaniają Swe Oblicze, płacząc nad tą obojętnością ludzi dla Stwórcy nieba i ziemi, dla „Króla Miłości…” Cherubini, padając przed Mim na twarz, przepraszają Go za tę haniebną niewdzięczność rodu ludzkiego… Serafini powstrzymują rękę sprawiedliwości Ojca Niebieskiego, Który chce ukarać ten lud niewierny… A Jezus co na to? Jezus, pełen litości, miłosierdzia i miłości, woła z Tabernakulum:
„Pójdźcie do mnie wszyscy, pójdźcie bogaci i ubodzy, pójdźcie sprawiedliwi i grzesznicy, pójdźcie strapieni i cierpiący, pójdźcie smutni i odepchnięci, pójdźcie, dla wszystkich Moje Serce otwarte, dla wszystkich tu wytryska źródło żywota.”
O moi Najmilsi, czy będziemy głuchymi na ten słodki głos Jezusa? Wszak On powiedział: „Nie zostawię was sierotami….” i pozostał z nami… a my? Choć przygotowujemy Mu bogate cyboria, drogocenne monstrancje, piękne Tabernakula i wspaniałe świątynie, w nich, zostawiamy Jezusa osamotnionego, opuszczonego, zapomnianego. Nie dotrzymujemy mu nawet takiego towarzystwa, jakim darzymy nasze otoczenie… Tak dalej być nie może! Trzeba nam ocknąć się z letargu! Przeto wzywam Was, moi Najdrożsi, wszystkich razem i każdego z osobna, słowami Wielebnego Księdza Roberta Madera:
„Mieszkającemu w Tobie Królowi miłości, bądź monstrancją.
Niech Jezus prześwietla powłokę twojej ludzkiej natury.
Przez swoje życie, stań się nieustannym wystawieniem Najwyższego Dobra.
Kto ciebie widzi, niech widzi Jezusa w Tobie.” [s. 8]
Twoja postać, niech pozostaje twoja,
ale twoje zachowanie niech będzie Jezusowym.
Kto ciebie słyszy, niech słyszy Jezusa.
Głos twój, niech ludzie poznają jako twój,
lecz ton jego niech będzie Jezusowy.
Kto przebywa w twojej bliskości, niech odczuwa bliskość Jezusa.
Zewnętrznie, nic niezwykłego… nic odznaczającego się…
nic godnego uwagi… ale kto się przysłucha,
niech wyczuwa w tobie tętno Boskiego Serca Jezusowego”.
Oto nasze wielkie zadanie! Musimy ukazać Jezusa w sobie naszemu otoczeniu i dawać dowody, że Jezus żyje w nas i że „Ciała nasze są członkami Chrystusowymi.” /Kor VI-18/
Idźmy w życiu naszym, jakby w nieustannej procesji, rzucając pod stopy Jezusa przebywającego w przybytku serca naszego, kwiaty miłości najgorętszej, zbieranych po drodze z naszych modlitw, cierpień, krzyżów, zawodów, smutków i radości, niepowodzeń i pomyślności. Nie zapominajmy o tym, że najdrobniejszy taki kwiatek, rozwesela Jego Boskie Serce stęsknione naszej miłości i serdecznej pamięci a równocześnie, pociągajmy za sobą całe zastępy dusz innych, dusz zgłodniałych Boga i współżycia z Nim.
„Bracia, moi najmilsi wielce pożądani, wesele moje i korono moja; tak stójcie w Panu, najmilsi.” /Filip. IV- 1/
Jako Pasterz tej Diecezji, aby Was zapalić gorliwością znów przypominam Wam słowa Chrystusa Pana zapisane u Świętego Jana X; 11-15.
„Jam jest Pasterz dobry. Dobry Pasterz duszę swą daje za owce swoje. Lecz najemnik i który nie jest pasterzem, którego nie są owce własne, widzi wilka przychodzącego i opuszcza owce i ucieka, a wilk porywa i rozprasza owce; a najemnik ucieka, gdyż jest najemnikiem i nie ma pieczy o owcach. Jam jest Pasterz dobry i znam moje i znają mnie moje. Jako mnie zna Ojciec i Ja znam Ojca i duszę moją kładę za owce moje.”
Tak, moi Najmilsi i ja, na wzór Boskiego Pasterza, jestem gotów dać duszę moją za każdą z owiec moich. Znam też moje owce i jestem przekonany, że zawsze słuchają głosu mego i że dziś, gdy na wzór Boskiego Pasterza skupiam je koło Owczarni, jaką jest Kościół Święty, Rzymsko-Katolicki, wszystkie bez wyjątku, słuchać będą głosu mego tak, aby w Diecezji Łuckiej zakrólował „Jeden Boski Pasterz w Jednej Swej Owczarni”.
Dziś, w dniu tak wielkiej radości i niezmiernego szczęścia, pragnę podzielić się [s. 9] z Wami „Bracia moi najmilsi i wielce pożądani, wesele moje i korono moja…” głęboką troską, która trawi serce moje. Otóż…
„I drugie owce mam, które nie są z tej owczarni i one potrzeba, abym przywiódł do Owczarni Chrystusowej … wtedy i one … słuchać będą głosu mego i stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz.” /Joan. X-16./
Może komu przyjdzie na myśl, czemu przy schyłku mego życia, chcę jeszcze podejmować się tak trudnego zadania…. Odpowiadam krótko, że pomimo wieku, nie straciłem młodzieńczej energii i gorącego zapału do pracy w Winnicy Pańskiej, ani gorliwości kapłańskiej, ani też poczucia obowiązku i odpowiedzialności czujności Pasterza. Nikt też nie może dziwić się, że trapi się serce moje widząc, że tyle dusz gubi się schodząc na manowce i oddalając się od Owczarni Chrystusowej…. bo i
„Który z was człowiek, co ma sto owiec, a jeśliby stracił jedną z nich, izali nie zostawia dziewięćdziesięciu i dziewięciu na puszczy i idzie za oną, co zginęła, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, kładzie na ramiona swe, radując się, a przyszedłszy do domu, zwoływa przyjaciół i sąsiadów, mówiąc im: Radujcie się ze mną, iżem znalazł owcę moją, która była zginęła. Powiadam wam, że tak będzie radość w niebie nad jednym grzesznikiem pokutę czyniącym, niż nad dziewięćdziesięciu sprawiedliwymi, którzy nie potrzebują pokuty.” /Łuk. XV; 4-7/.
Przyznaję, że praca to trudna… dlatego też dzielę się moją troska z wami, Moi Ukochani, wzywając was do współpracy w tej misji nader ważnej, wzywam Was, abyście wraz z waszym Pasterzem na czele, jak „Wojsko dobrze uszykowane”, szli zwartymi szeregami do walki… do zwycięstwa… do tryumfu! Wszak Chrystus Pan Sam powiedział, że nawet bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła na ziemi. Tryumf więc pewny! Ideał najwyższy. Nieśmy więc sztandar Chrystusowy wysoko i coraz wyżej i wyżej, nie zrażając się niczym. Idźmy naprzód odważnie, bo Bóg jest z nami! Liczę na was, liczę na to, że dopniemy celu i że w Diecezji Łuckiej będzie królował Chrystus jako:
„Jeden Pasterz w jednej owczarni”.
[Tekst dopisany ręcznie] + Zdaje się, że tu będą bardziej odpowiadać słowa św. Pawła: „Proszę was tedy itd.”
To moje serdeczne, ojcowskie przemówienie do was, „Bracia moi najmilsi i wielce pożądani, wesele moje i korono moja…” pragnę zakończyć modlitwą arcykapłańską Chrystusa [s. 10] Pana, mego Mistrza i Wzoru.
„Ojcze Święty, zachowaj je w Imię Twoje, któreś mi dał, aby byli jedno. Jam im dał mowę Twoją. Poświęć je w prawdzie. A za nie ja poświęcam Samego Siebie, aby i oni byli poświęceni w prawdzie. A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy uwierzą w słowo Twoje, aby wszyscy byli jedno. Ojcze sprawiedliwy, oznajmiłem im Imię Twoje i oznajmię, aby miłość Twoja w nich była.” /Joan. XVII; 11-20/
W tym celu, w tej myśli z tym najgorętszym życzeniem dla Was, „Bracia moi najmilsi i wielce pożądani, wesele moje i korono moja…” całą duszą, udzielam, Wam Apostolskiego błogosławieństwa.
Dan w Łucku
[Szelążek bp]