

Przemówienie J. E. ks. biskupa D-ra A. Szelążka wygłoszone na bankiecie z okazji Jubileuszu 25-lecia Biskupstwa J.E. ks. abp Nowowiejskiego, w Płocku w dniu 12.VI. bm., Miesięcznik Diecezjalny Łucki 8(1933) nr 7-8, s. 309-315. Toż samo w: Głos Mazowsza 1(1935) nr 134, s. 2.
Przedstawiciele będąc faktycznym niezliczonych szeregów wychowawczych dzisiejszego Najukochańszego Jubilata, winien bym się ograniczyć do uwydatnienia Jego roli na tym terenie działalności kościelnej. Rozumiemy, jak wielkiego znaczenia dla wszystkich dziedzin życia publicznego jest poziom urobienia katolickiego duchowieństwa. Obrazując przeto wpływ J.E. Arcybiskupa Nowowiejskiego na urobienie duchowieństwa, wykazywałbym jednocześnie Jego ogólne zasługi. Uczucia jednak, które w tej chwili przepełniają nasze serca, łamią wszelkie granice i zmuszają mnie do szerszego ujęcia tematu mego przemówienia.
Niedawne to czasy, kiedy w b. Królestwie Polskim nurtowała głęboka troska społeczeństwa naszego o wyższy poziom umysłowy kapłanów katolickich, pracujących w naszym kraju. Po ukończeniu 4-ch klas gimnazjalnych i 4-ch zazwyczaj kursów teologicznych Seminarium Duchownego, wychodził młody kapłan do pełnienia funkcji najwyższej wagi, brał na siebie odpowiedzialność za kształtowanie się w duszy ludu jego światopoglądu, jego myślowego i moralnego bogactwa. Szedł przeto w duszy społeczeństwa katolickiego głuchy pomruk niezadowolenia z tak niepomyślnego ustosunkowania się sfer kościelnych do współczesnych potrzeb. W ostatnich czasach nastąpił na tym terenie zasadniczy przełom. Obecnie nigdzie nikt nie skarży się na niedostateczny poziom umysłowy duchowieństwa katolickiego. Wszystko, co wiedza najnowsza podaje do zakresu ogólnego ukształcenia umysłowego, otrzymuje alumn Seminarium Duchownego w całej pełni. A gdy po zdobyciu patentu dojrzałości [s. 310] w zakresie nauk ogólnokształcących kandydat do stanu duchownego ukończy dwuletni kurs filozoficzny i czteroletni kurs teologii, o poziomie studiów wyższych, wchodzi w życie już nie niższym umysłowo od ludzi, posiadających studia uniwersyteckie, ale bodaj prześcigającym ich w wielu dziedzinach. W tych warunkach nasz kapłan może sprostać zadaniu.
Przewrót ten dokonany został wysiłkiem całego Episkopatu polskiego. Pierwsze jednak kroki w tym zakresie czynił Najdostojniejszy nasz Jubilat. Łamał on wszystkie trudności, torował drogi i już siłą rzeczy idzie na czele reformatorskich poczynań w dążeniu do udoskonalenia wychowawczych metod i wykorzystania naukowych zdobyczy.
Trzeba jednak stwierdzić, że naukowość w świecie kościelnym cechuje pewna właściwość, która ją wyodrębnia od zewnętrznej umysłowości. Panuje w niej zakrojony na odpowiednią miarę dogmatyzm. To nas ratuje. Żyjemy bowiem w epoce, kiedy względność rozszerza swe panowanie na wszystkie arterie życia. Panuje ona na terenie prawdy, a zaczyna wkraczać w dziedzinę prawa. Już i prawo zaczyna się rządzić zasadą relatywizmu. Chwieją się posady wszystkie ustroju społecznego i politycznego. Ale tak stać społeczeństwo nie może. To droga katastrof. Musi ktoś stanąć w obronie stałości pewnych zasad! Musi ktoś bronić niezmienności podstaw, na których oparte zostało od natury i trwa społeczeństwo ludzkie.
W obronie zasad niezmiennych stoi katolicyzm. W chaosie prądów umysłowych, zmian społecznych, dążeń do przemian ustrojowych rozbrzmiewa co chwila decydujący głos Namiestnika Chrystusowego, który przez Episkopat katolicki i wierny mu kler utrwala fundamenty porządku powszechnego i ładu w życiu ludzkości. Pod wodzą Ojca Świętego i zespolonego z nim Episkopatu czyni to w Polsce duchowieństwo katolickie. W pierwszym szeregu na tym terenie działalności [s. 311] widnieje świetlana postać J. E. Arcybiskupa Nowowiejskiego.
Wszakże dogmatyzm katolicki nie jest siłą ślepą i przeto szkodliwą. Cechuje go mens divinior, une souplesse d’esprit, gdy według myśli bożej, bez naruszenia stałości zasad – ideę sprawiedliwości przenika miłość.
Podniesienie poziomu umysłowego duchowieństwa w pewnej mierze tylko zaspokaja potrzeby współczesne. Zespala on w swej osobie momenty rozbieżne, poniekąd rzucające się w oczy antynomie. Harmonizować je musi on i zjednoczyć w organiczną całość; pierwiastek więc nadnaturalny i przyrodzony, boski i ludzki, przytajone gdzieś w głębi zmysłowości instynkty pierwotne, do których wdziera się niekiedy pierwiastek demoniczny i nadziemskie aspiracje.
Wychowawcze zadanie Seminarium muszą te sprzeczności w duszy kapłana zneutralizować, doprowadzić wszystko do harmonii. Na tę stronę działalności kościelnej Ukochany nasz Jubilat położył największy nacisk. Nie zapomnę tych chwil, kiedy będąc rektorem Seminarium Płockiego, otrzymywałem od Najdostojniejszego Arcypasterza wezwania ustawiczne, abyśmy nie ograniczali się do wykładów, lecz by wszyscy ks. profesorowie jak najwięcej obcowali z alumnami, spełniając rolę wychowawców, nie tylko nauczycieli. Przy współpracy wszystkich, stojących na czele Seminarium, młody kandydat do stanu duchownego może wysunąć w swej duchowej osobowości pierwiastek nadnaturalny na plan pierwszy, aby przewodził nad ogółem przejawów psychicznych. Do najwyższych dążeń duchowych winien on wprzęgać naturalne skłonności, nadając im cechę szlachetną i podniosłą. Współczesna psychologia uważa tę uszlachetniającą działalność za zdobycz najnowszą, wskazując potrzebę sublimacji niskich instynktów do wyższych [s. 312] celów, jako środka urobienia moralnego. Kościół katolicki zna te środki od wieków, gdy każe w walce wewnętrznej poddawać niższego człowieka temu wyższemu, który żyje życiem nadnaturalnym. Na tej drodze kapłan zdobywa równowagę, która sprawia, iż jest on według dawno stosowanej przepięknej terminologii – Homo Dei.
Bezpośrednia działalność Ukochanego naszego Jubilata na terenie pracy pasterskiej obejmuje tak liczne dziedziny, że niepodobieństwem jest objąć je wszystkie w krótkim przemówieniu; można by mimo woli pominąć niejedną sprawę wielkiej doniosłości.
Trzeba raczej podać zarys ogólny i uwypuklić momenty, mające dla współczesności decydujące znaczenie.
Jeżeli bym miał w paru słowach scharakteryzować osobę Najdostojniejszego Jubilata, to bym powiedział, że jest On Biskupem apostolskim i nowożytnym. Apostolskim nie tylko w tym znaczeniu, że od św. Piotra i od Apostołów płynie na osobę naszego Najukochańszego Arcypasterza nieprzerwany promień władzy prawowitej, lecz że spełnia on zadania swoje z iście apostolską gorliwością, utwierdza więc wiarę i umacnia w życiu ludzi moralność chrześcijańską. Do tego zmierzały wszystkie kongresy katolickie, listy pasterskie, światłe rządy diecezją. Przez tę działalność jest w dostępnym dla siebie zakresie prawdziwym twórcą pokoju. Szeroko dziś głoszone są zasady mgliste pacyfizmu. Mętne jego teorie tworzą prawdziwy chaos myślowy, ale nie zbliżają pokoju. Pasterz który swą pracą nad duszami przyczynia się do ujarzmienia egoizmu grup społecznych, zespołów ludzkich, pod jakąkolwiek występują one formą, pasterz, który swym wpływem powoduje ujarzmienie w duszach ludzkich namiętności niskich, tych źródłem fermentów, wybuchów, zamieszek, buntów i wojen, sprowadza niewątpliwie pokój na ziemie. [s. 313]
Taż sama zbawcza działalność gwarantuje ludzkości prawdziwy postęp.
Jest zaiste Najdostojniejszy Jubilat Biskupem nowożytnym, stoi bowiem na straży warunków niekłamanego postępu.
Powszechnie panuje błąd w ujmowaniu wpływu katolicyzmu na życie publiczne. Najbardziej nawet przychylni dla Kościoła ludzie zwykli twierdzić, że posiada on wiekuistą zdolność dostosowywania się do ciągle nowych warunków życia, do nowych ustrojów społecznych i państwowych. Jest to nietrafne stawianie kwestii. Nie Ewangelia idzie za rozwojem życia ludzkości, lecz raczej społeczeństwo ludzkie w swoim postępie odkrywa w Ewangelii nowe wskazania i energie, które pociągają ludzkość na nieznane dotąd i nowe wyżyny. Chrystus idzie na czele i ustawicznie uczy. Ludzkość swoim postępem dostosowuje się fatycznie do nowych dyrektyw dowiecznej prawdy, która przez swą zasadniczą stałość strzeże jednocześnie od zboczeń na drogi błędne. Możemy tu podać niektóre konkretne fakty.
Do najbardziej zagrożonych punktów w stosunkach ludzkich należy pojęcie i stosowanie autorytetu. Jest cecha odradzającego się poganizmu nadawanie autorytetowi znaczenia bezwzględnej, absolutnej siły. Wszak było to własnością starożytnych pogańskich czasów przyznanie ojcu rodziny w stosunku do żony i dzieci, panu – w stosunku do sług, panującemu w stosunku do podwładnych, władzy bezgranicznej, obejmującej nawet władzę życia i śmierci. Nawrót w obecnych czasach do tego ideału oznacza nie wzmocnienie władzy, lecz jej spaczenie, którego ostatnim wyrazem jest terror, ujęty nawet u naszych sąsiadów wschodnich w formę ustawy. Zasadniczo różni się chrześcijańskie ujęcie zagadnienia władzy od twardej formuły jej bezgranicznej mocy. Władza w pojmowaniu nauki Chrystusowej jest służbą. „Qui praecessor est sicut ministrator.” Służy ona dobru ogólnemu a [s. 314] przez to i wszystkim. Użyteczność ogólna, dobro powszechne jest granicą, w której obracać się musi.
Gdy idzie o podstawy ustroju społecznego Ukochany Jubilat rozwija w tym zakresie najgorliwszą działalność. Broni więc świętości i nienaruszalności sakramentu małżeństwa.
Kobiety cześć i prawo osłania świętością prawa bożego, a czyni wszystko możliwe, aby upadłe podźwignąć z ich poniżenia i na drodze obowiązku utrwalić, przeznaczając dla tego celu oddzielne Zgromadzenie zakonne z odpowiednimi instytucjami.
Opieką otacza młodzież, gdy oprócz należnej oświaty religijnej dostarcza jej możności zachowania swych najwyższych ideałów w odpowiednich stowarzyszeniach. Tym sposobem kilkadziesiąt tysięcy młodzieży skupionej jest pod sztandarami Chrystusa.
W szeregu najwyższych zainteresowań współczesnych swoi ojczyzna. Ścierają się o jej pojęcie dwa przeciwległe sobie kierunki. Jedni chcieliby zatrzeć różnice pomiędzy narodami i znieść granice, dzielące państwa; inni ponad wszystko wynoszą idee nacjonalizmu. Ciasny nacjonalizm jest specyficzną cechą pogaństwa. Rzym starożytny pogański poza granicami swego imperium widział tylko barbarię. Współczesne państwa przesiąknięte neopoganizmem, hołdują temu samemu ideałowi. Wszak niedawno jeden z mężów stanu włoskich, a w tymże czasie Mauras z Action Francaise dosłownie tę samą wypowiedzieli myśl, że „patriotyzm wytwarza dla nas nową religię.” A zachodni nasz sąsiad już publicznie stwierdza, że poza jego nacją wszyscy ludzie należą do niższego gatunku.
Katolicyzm stawia miłość ojczyzny jako pierwszy obowiązek po miłości bożej, rozumie jednak, że należymy do rodziny narodów, której mamy być użyteczni. Pod wpływem nauki Chrystusa Ojczyzna przyobleka blaski, którymi pociąga, a nie odpycha; podaje drogi dobre, prawdy i piękna. [s. 315]
Idąc tymi drogami, Najdostojniejszy Jubilacie, porywasz nas na wyżyny doskonałości. Świadomi swego udziału w tym pochodzie ku najwyższym celom, za Twoim przewodem, zapewniamy, że zachowamy dla Twej Dostojnej Osoby w duszach naszych głębszą cześć, wdzięczność i miłość.