

Przemówienie J. E. ks. Dr. Adolfa Szelążka wygłoszone do lekarzy zebranych na XI Zjeździe Lekarzy Polskich w Łucku, Łuck, 26 września 1935, Miesięcznik Diecezjalny Łucki 10(1935) nr 10, s. 267-269.
Niech mi będzie wolno połączyć z powitaniami, które są składane Zjazdowi Lekarzy Polskich, moje najserdeczniejsze pozdrowienia w imieniu własnym, [268] duchowieństwa miejscowego i diecezjan. Czynię to w poczuciu naszego obowiązku wyrażenia wdzięczności względem Świata Lekarskiego za wszystko dobro, które nam czyni.
Mam głębokie przeświadczenie, że my, pacjenci, a któż nim nie jest, pozostajemy względem lekarzy niewypłacalnymi dłużnikami. Jeżeli niema odrobiny nawet przesady w słowach poety: „..Ojczyzno moja, — ty jesteś jak zdrowie; ile cię cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto cię utracił”, jeżeli bez cienia przesady uczony Gruber mógł powiedzieć, że „w szeregu ziemskich rzeczy niema wyższego cywilizacyjnego celu ponad utrwalenie zdrowia powszechnego”, to niewątpliwie nie znajdziemy nic do swego rozporządzenia, co moglibyśmy złożyć lekarzowi w formie ekwiwalentu, gdy nam przywraca utracone zdrowie. Przecież on niesie nam ten dar częstokroć z narażeniem własnego życia. Iluż w istocie lekarzy pada na stanowisku, pełniąc wysokie swe posłannictwo.
Zadania jednak świata lekarskiego wychodzą znacznie poza granice indywidualnej pomocy chorym. Jesteśmy świadkami olbrzymiego zmagania się, w ostatnich paru stuleciach, dosłownie na śmierć i życie z najstraszniejszym wrogiem ludzkości, jakim są drobnoustroje. Walka ta pochłania wielkie ofiary w najpoważniejszych przedstawicielach medycyny naukowej; daje zaś rezultaty o niezmiernym znaczeniu. Można by przytaczać szeregi chorób, które zwyciężono w poszczególnych krajach, jak malaria, od której w ciągu lat 10 walki uwolnioną została prawie całkowicie Italia. Ta wojna, najbardziej zbawienna, prowadzoną jest ze wzrastającą energią.
Mniej może znana ogółowi, niemniej wszakże doniosłą jest działalność świata lekarskiego w zakresie higieny, a więc w zakresie obrony i utrwalenia zdrowia publicznego, w zakresie zapewnienia społeczeństwu ludzkiemu warunków normalnego życia, zwalczania degeneracji, wzmożenia sił fizycznych nowych pokoleń. [s. 269] Świadomość bezmiaru zasług świata lekarskiego dla szczęścia ludzkości powoduje w łonie kulturalnych społeczeństw dla jego przedstawicieli.
Jest rzeczą zrozumiałą, że to uznanie ani jest wystarczającym ekwiwalentem za doznane dobrodziejstwa, ani nie zamyka zawartości stosunku obustronnego.
Usiłowaniom zbawczym świata lekarskiego odpowiadać powinno w łonie społeczeństwa zrozumienie własnych zadań w danym zakresie i jak najpełniejsze współdziałanie.
Ze swej strony, w imieniu własnym i podwładnego mi duchowieństwa zapewnić mogę, że w łonie tego duchowieństwa zrozumienie to jest i pełna istnieje gotowość służenia wszystkimi rozporządzalnymi siłami dla poparcia dążeń lekarzy do spełnienia ich zadań. Jeżeli „Kościół” stawia zastrzeżenia w odniesieniu do mylnie ujmowanej sprawy regulacji urodzeń, czyni to dla obrony prawa Bożego, rozumiejąc należycie potrzebę zarządzeń, które by usunęły istniejące w danej dziedzinie niebezpieczeństwa. Konstytucja Piusa XI Papieża Casti Connubii z dn. 31. XII 1930 r., rozważająca głęboko względy indykacji lekarskiej, społecznej i eugenicznej, wymownie stwierdza poważne traktowanie danej dziedziny i z uwzględnieniem właściwości natury ludzkiej oraz potrzeb społeczności ludzkiej, nakreśla wyraźnie nieprzekraczalne granice zamierzanych reform. Zapoznanie się z tymi wskazaniami tym bardziej jest potrzebne, że w niektórych krajach granice te, dla zachowania jakoby czystości rasy, w wysokim stopniu są przekraczane.
W tym duchu, w duchu harmonijnej współpracy duchowieństwa katolickiego ze światem lekarskim na terenie dobra ogólnego udzielam Zjazdowi Lekarzy Polskich pasterskiego błogosławieństwa.