

Cieszymy się, gdy jedyną naszą epopeję tłomaczą na wszystkie języki europejskie, bo zdaje się nam, że bardziej będą cenione te siły moralne, któremi uposażeni są ziomkowie nasi. Cieszymy się, gdy obce luddy interesują się naszą historyą, bo przekonani jesteśmy, że tam wiele jest pereł, które powinny być należycie ocenione. Ale któryż naród może się tem poszczycić, żeby jego historya była znaną wszędzie, gdzie tylko z cywilizacją Eurpejską szerzy się Ewangelia. Wyłączny to przwilej ludu Żydowskiego. I cóż w nim tak pociągającego? Jest on przedmiotem powszechnego wstrętu; nie pociąga nas jego charakter, ani dawne urządzenia społeczne. Naród ten posiada tylko jeden skarb prawdziwy – Księgi Starego Testamentu. Jeżeli miryady gwiazd srebrzystych bledną i kryją się jakby, gdy brzask poranny przed wschodem słońca zalewa firmamet snopami różanych promieni, o wiele bradziej wszystkie arcydzieła literatury nikną wobec Ksiąga Starego Testamentu. A jednak nikt sławy Izraeskiego ludu nie przypisuje tym księgom. Znane były poganom i nie wywołały żadnego przełomu w dziejach ludzkości. Stary Testament jaśnieje tylko prominiami schodzącego słońca; Księgi Ewangelii, które przedtawiają życie Pana Jezusa, ukazują to słońce w całej pełni i dlatego wyższe są ponad wszystko co myśl ludzka stworzyła. Nie jest to frazes bezpodstawny; posłuchajmy co mówi uczony Jeryns: „Jeżeli kto nie czuje, że księgi Nowego Testamentu przewyższają pięknością najwznioślejsze dzieła, bez wahania powiem, że równie brak mu poczucia estetycznego jak wiary, i równie ubogim jest on krytykiem jak złym chrześcianinem”.
Nie mam wszakże zamiaru bronić zalet literackich ksiąg Ewangelii. Dalekim byłby od prawdy, ktoby taką tylko wartość przpisywał księgom Nowego Testamentu. Nieskończenie wyższe znaczenie tych ksiąg w życiu społecznem zrozumieli cezarowie rzymscy. Strali się oni wyniczczyć te księgi, w przekonaniu, że musi religia chrześciańska runąć, jeżeli upadnie jeden z główniejszych jej filarów – Ewangelie.
Nadzieje omyliły.
Użyto więc innej broni. Filozofowie pogańscy, Cels, Posfiryusz, Lucyan w II wieku po Chrystusie starają się szyderstwem zohydzić księgi Ewangelii w oczach ogółu, przedstawiając, że nic wzniosłego w nich nie ma. Ostatni przedstawiciel poganizmu, Julian Apostata, w IV wieku, zakazał nawet Chrześcianom zajmować się literaturą; „Niech idą raczej wykładać swego Łukasza i Mateusza na zebraniach Galilejczyków, aniżeli naszych poetów; nie dla nich te dzieła”. Ale z pewnością ani Celsus, ani Julian Apostata nie przewidywali, żw ich słowa staną się niezmienie ważnym dowodem dla przyszłych pokoleń. O, dziś niejeden z wrogów objawienia chciałby wymazać te słowa nazawsze z pamięci ludzkiej. Szydzą oni, ale ani jednem słowem nie zaprzeczają, że 4 Ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, napisane są w pierwszym wieku o Chrystusie Panu, przez tych właśnie Apostałów i uczniów, krórych nazwiska Kościół na Ewangeliach kładzie. Świadectwo Celsusa z II wieku nieoszacowane nam oddaje usługi. Obok niego wystarczy tylko przytoczyć słowa Ireneusza. Był to człowiek, którego Terzulian nazywa „omnium doctrianarum curiosissimus explorator”, a więc krytykiem w najściślejszym słowa znaczeniu. Dziecięce lata spędził on w domu św. Polikarpa, tan zaś przez Jana Ewangelistę knsekrowany był na biskupa Smyrny. Słuchajmy co on mówi: „Lepiej pamiętam ubiegłe niż niedawne czasy. Bo czego się kto chłopcem dowie, to wzrasta z jego duszą i z nią się spaja, tak że mógłbym nawet miejsce opisać, na którem siadywał i rozmawiał błogosławiony Polikarp… jaki miał sposób życia i rysy twarzy, jakie mauki miewał do ludu, jak opowiadał o swojem obcowaniu z Janem i innymi, którzy widzieli Pana, jak powtarzył ich rozmowy i wszystko co słyszał od nich o Panu i Jego cudach”. Ale uważajmy co mówi o ewangeliach: „Cztery są Ewangelie – ani mniej ani więcej i lekkomyślny jest, ograniczony, czelny, ktoby zaprzeczał ich powagi, albo też śmiał wskazywać mniejszą lub większą liczbę tych ksiąg, z których się składa”.
Podobnież można przytoczyć słowa Justyna Apolegety z II wieku i wielu innych, którzy jednomyślnie stwierdzają, że już w 80 lat po śmierci św. Jana wszystkie ewangelie były znene na całym świecie.
Ale przytoaczanie tych cytat jest nawet zbyteczne, bo dzisiaj udowodnienie autentyczności Ewangelii nie przedstawia żadnych trudności, wobec niezliczonych prac, które racyonaliści podjęli dla znieweczenia powagi Nowego Testamentu. Proszę, osądźcie sami. Od kilkudziesięciu lat przeciwko powadze Ewangelii wzniesiono poprostu labirynt twierdzeń, hypotez niuzasanionych. Twierdzenia Encyklopedystów i Lessinga Strauss nawet nazywa bańką mydlaną, która pęka za najlżejszym podmuchem krytyki; groźniejsze zarzuty sam chce postawić, lecz je inny racyonalista, Salwador, nazywa poprostu zmyśleniem; niezwalczone pozornie sprzeczności w treści Ewangelii, które widzi Volkmar, jak dym znikają wobec głębokich badań hr. Stolberga; a wszystkie zarzuty słynny uczony Tischendorf piętnuje jako bezczelne „policzkowanie historyi”. Czegoż te spory dowodzą; oczywiście niczego w naszym przedmiocie i nic też prawdzie nie szkodzą. Każdy to rzyzna, ale są punkta, na które się wszyscy ci uczeni zgadzają, i te przjmujemy najchętniej. A więc: 1) przed niewielu jeszcze laty zgadzali się wszyscy racyonaliści, że Ewangelie musiały być już znane w II wieku; i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. 2) Następnie – przyznają, że w najdrobniejszych szcegółach treść Ewangelii zgadza się z historyą, z warunkami ekonomicznymi życia Żydów w epoce zburzenia Jerozolimy i to tak dalece, że co przed niewilu laty uważano za wyraźną sprzeczność z historyą, wobec najnowszych badań okazuje się tylko, że w naszych wiadomościach historycznych były poważne luki.
Tak było ze słynnym spisem lidności, który się odbywał w czasie narodzenia Pana Jezusa. Renan tryumfalni podawał opis Ewangelii jako nizgodny z hisoryą; dziś uczeni żadnej niezgody nie znajdują. Podobnież w dziedzinie geografii uczeni: Seh, Clarde, nazywają księgi święte najlepszym przewodnikiem geograficznym. Nawet Renan, który conajmniej pięć razy w jednem dziele bez zstrzeżenia przyznaje powagę Ewangelii i może z pięć razy także niektóre księgi Ewangelii odrzuca na podstawi charakterystycznych w jego dziełach dowodów zaczynających się od słowa „probablement,” nawet Renen w historyi życia Pana Jezusa wypowiedział słowa, które są szczerem odbiciem jego przekonań: „ W roku 1861 kieroałem ekspedycyą naukową dla dokonania badań odnośnie do starożytnej Fenicyi; zwiedziłem kraj ewangeliczny we wszystkich literalnie kierunkach; zwiedzłem Hebran, Jeruzalem, Samaryę; nie pominąłem prawie żadnej miejscowaści ważnej w historyi Jezusa. Cała hisorya, która z oddali – zdaje się pływać w obłokach, w świecie zmyślonym, nirealnym, wciela się tutaj z taką ścisłością, że nie mogłem wyjść z podziwu. Uderzającą zgodność textów Ewangelii z opisanemi miejscami, cudowna harmonia ideału ewangelicznego z pejzażem, który mu służy za tło, były dla mnie jakby jakiem objawieniam. Miałem przed oczyma swemi jakby piątą ewangelię, podartą w prawdzie, ale czytelną jeszcze, i obok opwiadań Mateusza i Marka, zamiasdt istoty jakiejś abstrakcyjnej, któraby miała nie istnieć, widziałem, że postać przedziwna Chrystusa żyje i działa”.
Niepodobna, abyśmy się zapuszczali w drobiazgowa rozbiór każdej Ewangelii dla wykazania, że tylko świadkowie naoczni, albo współcześni mogli opisywać wszystkie podane tam fakta. Wystarcza nam najzupełniej, gdy znany ze swej erudycyi uczony Harnak w ogłoszonem w 1897 roku dziele pod tytułem „Die chronologie der altchristlichen Literatur” (Leipz.) opierając się na historycznych i wewnętrznych dowodach, wykazał, że Ewangelie musiały być napisane nie później jak przed 96 rokiem naszej ery, a waśnie toż samo twierdzi Kościół Katolicki. Kenakże gdy wspomniałem o Renanie, muszę wskazać jaki jest najwybitniejszy jego pogląd na Ewangelie. Wiadomo jednak, że dawniej zapisywano fakta ważne na marginesie; mógł człowiek ubogi posiadać jedną tylko ewangelię, a na jej kartach wpisywać rozmaite uwagi, które z czasem weszły do tekstu i któż je dziś odróżni od rzeczywistego tekstu Ewangelii? Rzucając tak na pozór słuszną uwagę, nieznacznie budzi myśl, że niepodobna być pewnym, aby Ewangelie przez cały ciąg wieków pozostały bez zmiany.
I owszem, najmniejszej wątpliwości nie ulega, że w piewszych wiekach Chrześciaństwa i żóźniej aż do wynalezienia druku pisano rozmaite uwagi na polach ksiąg; możemy to jeszcze i dzisiaj widzieć; nie ulega wątpliwości, że przepisywacze niejedną taką uwagę włączyli do tekstu, biorąc ją za własne słowa autora. I cóż, czy staąd wnosić należy, że sięgi Ewangelii zostały tym sposobem skażene?
Ależ czy to możliwe, osądźmy. Posiadamy tysiąc manuskryptów ksiąg Ewangelii, – a z tych najważniejsze sięgają III wieku, – sięgają tej epoki, kiedy ogół znał lepiej księgi ewangelii, niż dziś najpopularniejszą powieść, więc skażenie ewangelii nie mogło mieć miejsca; manuskrypta te sięgają wieku, w którym jeszcze posiadano oryginały ksiąg Nowego Testamentu, napisane własną ręką ewangelistów. Słuchajmy co mówi Tertulian w III-im wieku: „Chcecie zaspokoić chwalebną ciekawość? Zwiedzacie kościoły Apostloskie; tam gdy usłyszycie czytane własne ich listy oryginalne, będziecie mniemali, że ich samych widzicie, i głos słyszycie”, więc skażenie Ewangelii było wprost niemożiwe. I pod tym względem księgi Pisma św. stoją wyżej podnad wszystkie dzieła klasyków, których manuskrypta i nieliczne są i z czasów o wiele późniejszych. Wyższe są ponad wszystkie księgi wierzeń pogańskich czy to Chin czy Indyi, gdzie najstarsze przechowane dotąd manuskrypta buddyjskich ksiąg sięgają zaledwie V wieku po Chrystusie Panu.
Słowem czystość tekstu Ewangelii stwierdzona jest najzupełniej.
Jeszcze któtka uwaga. Jaki mamy dwód, że ewangeliści mówili prawdę? Pod tym względem dosyć będzie zaznaczyć, że Ewangeliści kłamać nie tylko nie chcieli, ale wprost nie mogli; ideał, który skreślili, przewyższył ich siły intellektualne; był nadto wprost przeciwny marzeniom narodowym żydowskim; wszak dlatego właśnie żydzi Chrystausa nie przyjęli, że oczekiwali w Mesysaszu Potężnego Władcy, który obali panowanie Rzymian i ludowi Izraelskiemu zapewni panowanie nad światem; ideał, który kreślili Apostołowie był przeciwny ich własnym marzeniom. Wyrazili to uczniowie po śmierci Pana Jezusa „a myśmy myśleli, że on miał był wybawić Izraela.” Kreślili życie Chrystusa w czasach, kiedy żyły jeszcze te tłumy, króre widziały Zbawiciela i mogłyby fałsz każdy z łatwością wykazać, – w czasach kiedy faryzeusze w każdym fałszu znaleźliby najsilniejszą broń przeciwko religii chrześciańskiej.
A więc księgom ewangelii wierzyć mamy już i z tego względu, że są najpoważniejszem świadectwem o życiu Chrystusa Pana.
Zakończę słowy św. Pawła: „Tom wam opowiedział…aby prawda Ewangelii trwała wśród was”.