

Nie pojmujemy jakim sposobem zalecane przez Pana Jezusa zaparcie się bezgraniczne może stanowić dźwignię cywilizacyi nowożytnej, gdy najbliższą zdaje się konkluzyą tego zapracia się jest tylko wzgarda dobrobytu i wszystkich warunków pomyślności doczesnej, która jest punktem środkowym usiłowania sfer pracujących dla dobra ludzkości. Czy słuszna konkluzya – zaraz zobaczymy.
Znamy dobrze wybitny charakter poezyi klassycznej. Prawda, że spokój, harmonia, rozlana po wszystkich tego rodzaju utworach, równowaga między czuciem i obrazami, między treścią i formą, nie jest przypadkową. To żywy obraz świata staorżytnego. Pod włoskiem niebem lub na brzegach rozkosznych Hellady poganin nie mógł tęskinić za szczęściem wyższem, bo w jego wyobraźni i bóstwa nie zażywały innego szczęścia; w życiu pozagrobowym sodziewał się znaleźć tylko piękne Elizejskie pola, więc tu na ziemi karmoł on duszę widokiem kwiecistych łąk, lasów, sumere strumini, pił z pełnej czaszy rozkoszy. Nieczego więcej nie pragnął; bo nie mówię o tym motłochu, dla którego wystarczały do szczęścia “pani set circenses.”
Jakżesz odmienny jest duch chrześciańskiej poezyi.
Duszą całą zwrócony do najwznioślejszego ideału, człowiek nie znajduje tu zadowolenia na ziemi, ani mu już wystarczą wieńce na igrzyskach Olimpijskich. Wiarą widzi on świat niezrównanie wyższy. W nadziei szczęścia poza grobem, nie opuszcza on rąk, ale jak prawdziwy bohater, rozkosz znajduje w znoszeniu prześladowań i męczeństwa, a całą potęgą miłości, jakby lotem orła, wzbija się na niedościgłe wyżyny duchowego piękna; i myślą i słowem i czynem dąży do coraz wyższej doskonałości chrześciańskiej i ogarniając braci i cały wszechświat, chce zbliżyć to szczęście, które już nigdy nie minie. Nie jest to charakter przypadkowy poezyi, którą nazywamy romantyczną. Jak lazur nieba odbija się w zwierciadle wód krystalicznych, podobnie odbija się tu duch świata chrześciańskiego.
Dzy nie dostrzegliście już w tym kontraście dwóch różnych światów rozwiązania postawionej przez nas ważnej kwestyi? Jeżeli nad światem starożytnym górowało zadowolenie z tereźniejszości, któż nie spostrzega, że ten stan umysłu wykluczał właściwe pojęcie postępu a więc najpotężniejszej dźwigni cywilizacyi? Jeżeli dla chrześcianina zasadą postępowania jest ustawiczne dążenie do doskonałości, więc idea postępu stanowi wyłączną własność chrystyanizmu. Św. Paweł podał ją dosłownie: “Pilnuj samego siebie i nauki, trwaj w nich…aby postąp twój był wszystkim jawny”.
Ach! Więc mówisz o postępie moralnym, pomyśli ktokolwiek, – cóż tu wspólnego mamy z postępem cywilizacyjnym?
Czy jest związek, niech wam odpowiedzą wszystkie państwa, które poszły w ruinę. One wam powtórzą aksyomat hystoryozoficzny: “każde naruszenie porządku moralnego prowadzi za sobą ruinę w porządku fizycznym i pomyślność materyalna zmniejsza się w miarę zepsucia obyczajów.” Dzisiejszy zaś stan społeczeństwa, pomyślny na pozór, pomimo szerzącej się niemoralności, w niczem nie obali tej zasady, bo jeszcze hystorya nad nami ni ewyrzekła swego wyroku.
Może zaznaczyć chcecie, że moralność może się obejść bez religii chrześciańskiej. Ha! Rzeczywiście, kto tej moralności nie zna! Znajdziecie dzieła specyalnie przeznaczone do ugruntowania moralności bez religii; – gdy je przeglądasz – dziwna rzecz, spostrzegasz te same środki, które chrystyanizm zaleca; – masz więc medytacye, masz rachunek suminia w tak zwanych refleksyach; znajdziesz sposoby zwalczania zmysłowości, a natomiast umartwienie, unikanie przejaźni partykularnych, próżniactwa, – a nawet naśladowanie doskonałych. O, piękne to wszystko, ale pozwólcie, że w tej moralności poszukamy rzeczy najważniejszej, – pokażcie nam jej owoce!! Czytaliście może te dzieła, widzieliście pełno proroctw dowolnych na przyszłość o cudach, które mają być dokonane przez tę nawą moralność.
Gdy słynny w XV w.książę Albanii, Jerzy Kastryota, rozpraszał potęgą swego oręża dziesięćkroć liczniejszą armię turecką, zawarto nakoniec pokój. Mohamed II pomiędzy warunkami pokoju zażądał także, aby książe wydał w ręce Turków miecz swój, którym zadawał takie ciosy. Warunek został spełniony. W rękach jednakże Sułtana miecz nie czynił już więcej żadnych cudów. Zdziwiony tem Mohamed pytał, czy nie innego miecza używał książę. Na co Kastryota kazał odpowiedzieć: “Posłałem ci niewątpliwie miecz swój własny, ale jednej rzeczy nie mogłem ci oddać, – nie mogłem oddać ręki, która kierowała tym mieczem.”
Napróżno i my oczekujemy tych cudów od moralności niezależnej. I medytacye, i umartwienia, i naśladowania ludzi wielkich nie wydadzą owoców, gdy dziełem umoralnienia człowieka nie kieruje ręka Boża: “Justum deduxit Dominus per vias rectas.” – Bóg poprowadzi sprawiedliwego po drogach prawych.
Dobitniej jednakże zaświadczy historya wpływ chrystyanizmu na moralność; – słuchajmy co mówi pierwszy obrońca chrystyanizmu.
W liście do Dyogneta czytamy: “Chrześcianie ani językiem, ani zwyczajami obywatelskiemi nie różnią się od pogan. Ale w przedziwny sposób wyróżnia ich postępowanie. Posłuszni są prawu, ale życiem swojem stoją wyżej ponad wymagania jego. Wszystkich miłują, ale przez wszystkich sa prześladowani; – poganie przeklinają chrześcian, poniwierają, karzą jak złoczyńców, – ale oni, czyniąc dobrze, błogosławią swym prześladowcom, i z zadowoleniem śmierć przjmują, jakby życie rozpoczynali. Słowem, czem dusza jest w ciele ludzkiem, tem chrześcianie są wśród świata.” I nic dziwnego, skoro Pan Jezus rozkazał: “tak niech jaśnieje światłość wasza przed ludźmi, – aby widzeli uczynki wasze dobre;” – moralność jest absolutnie własnością religii chrześciańskiej.
Nas bardziej zajmuje pytanie, czego dokonał chrystyanizm w przeciągu ubiegłych wieków pod względem umoralnienia społeczeństwa. I cóż spostrzeżemy? – zapewne wskażecie, wzbierające dzisiaj potoki doktryn naturalistycznych i wywrotowe prądy, które nurtują wszystkie kraje. Nie mówny tu, jakby szeroko rozlały się te prądy, gdyby ich nie hamował wpływ chrystyanizmu. W odpowiedzi postawię twierdzenie, które podziela ogół, dobrze myślący.
Chrystyanizm dokonał i do dziś dnia dokonywa cudu, którego napróżno oczekują niektórzy od moralności niezależnej. Jeżeli mam użyć wyrażenia, powszechnie dziś używanego, chrystyanizm spopularyzował te zasady moralności; które dla Goethego i wszystkich najgłębszych myślicieli nowoczesnych wzniosłością swoją przewyższały wszystko, cokolwiek rozum może stworzyć. – Jak migdyś – podobnie i dzisiaj dogmatem o wolności woli człowieka broni jego odpowiedzialności nietylko przed prawem ludzkiem, ale i przed sądem sumienia, stawiając wyraźnie pojęcie obowiązku; zarazem zabezpiecza jego spełnienie sankcyą, która jest wyższą nad nagrody lub kary doczesne: “Nie bójcie się tych, którzy ciało mogą zabić, ale bójcie się Tego, który i ciało i duszę może zatracić do piekła.” “Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, – albowiem ich jest królestwo niebieskie. Za pomocą rodziny, szkoły i urządzeń społecznych chrześciańskich, jak dawniej, podobnież dzisiaj do serca dziecięcia i do serc porstaczków wlewa on te zasady wzniosłe, które dawniej rozumieli zaledwie wielcy filozofowie.
Ale pocóż mam szukać innych dowodów, kiedy wśród was raczej szukać ich należy. Zapewne nie pragniecie roztrząsania tej strony naszych stosunków; zapewne powiecie, że moralność chrześciańska w takiej czystości, jak ją przedstawia Ewangelia, prostem jest marzeniem; ależ nie mamy prawa wypowiadać podobnych zdań. Moralność chrześciańska w naszem społeczeństwie nie jest marzeniem, – ma być ideałem, do którego zbliżyć się należy. Zacznijcie od wskazania w swem życiu mistom i ludziom współczesnym żywego jej obrazu.
Nie masz wpływu na spray ważne powszechne, okaż w swem życiu prywatnem znaczenie chrystyanizmu, a czasy opłakane przestaną być plagą; tem jest teraźniejszość, czem ją uczynisz, a któż ci zabroni w twoim ognisku rodzinnem pielęgnować cnoty chrześciańskie? Jeżeli tobie powierzono pielęgnowanie umysłów młodocianych, ty nie pozwolisz, aby pomijano Boga w wykładzie nauk, które z jednego płyną źródła prawdy; nie będziesz mówił o cudach przyrody, nie wskazując jednocześnie ich Sprawcy; a wskazując czyny bohaterów, którzy krociami trupów zasypywali pobojowisko, nie pominiesz bohaterów chrześciańskich, którzy własne swe życie nieśli w ofierze, aby życie jednostki ratować; – nie zaniedbasz w te serca wytrwale wlewać miłości chrześciańskiej, która jest źródłem prawdziwego heroizmu. Może tym sposobem staniecie w opozycyi z prądami współczesnymi, ale to będzie waszym zaszczytem. “Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć będą i prześladować będą i mówić wszystko złe przeciwko wam, kłamiąc dla mnie. Radujcie się i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech.”.