

Ludzie śmiać się będą, jeżeli najbieglejszy choćby specialista w swym zakresie twierdzić pocznie, że on się nigdy nie myli. Można raczej wówczas pytać, czy to wcielona pycha, czy jakiś okaz organicznego rozstroju, ciekawy niezawodnie dla psychyatry, ale smutny dla ogółu współbracie. A już trzebaby niesłychanej śmiałości, aby to twierdzenie publiczne głosić i podawać jako dogmat do wierzenia.
Jednak Kościół Katolicki przestąpił spokojnie ten kamień obrazy, określając na Koncylium Watykańskiem, 1870 r., że Papież jest nieomylny, gdy uroczyście “Ex cathedra” podaje wiernym do wierzenia naukę w rzeczach wiary i moralności. Tysiące biskupów, rozsianych po całej ziemi, stwirdziły tę prawdę, i 200 milionów katolików, należących do najoświczeńszych narodów, poddało się temu wyrokowi bez szemrania; “a nikomu nie przyszło do myśli, mówi tu pewien inowierca, aby kogokolwiek z tego powodu prowadzić do psychyatry.” Ale rośnie zdziwienie, gdy widzimy, że Kościół wybrał do tego określenia chwilę, po ludzku sądząc, najmniej stosowną, gdy wobec rozwoju nauk, postępu materyalnego, niewiary, racyonalizmu, bezgranicznej nienawiści wrogów wszelkiego objawienia, wrogów ściśle zorganizowanych, rzucił w ich tłum, jakby boskie wyzwanie, tę prawdę podniesioną dowysokości dogmatu. I nikt jej zachwiać nie zdoła.
Ale od owej chwili, gdy Pius IX obwieścił światu dogmat o nieomylności papieskiej, upłynęło zaledwie lat 30. Jakże, więc Kościół Katolicki, który solennie potępia wszelkie nowatorstwa w dziedzinie wiary tworzy jadnakże sam w swem łonie nowe nauki; dlaczegóż dawniej nie określono tego dogmatu. Właśnie tu możecie najzupełniej ocenić właściwą doniosłość nauki Kościoła.
Nie odwołując się do żadnych naukowych, a pełnych erudycyi komentarzów, proszę was, abyście zastanowili się nad tem, co znaczą słowa Chrystusa Pana: “Szymonie, Szymonie, oto szatan pożądał was, aby presi jako przenicę.” Do kogo się stosuje to “pożądał was?” sądzicie, że Zbawiciel miał na myśli wszytkich Apostołów, a może nawet wszystkich wiernych; doskonale! Słuchajmy dalej: “Alem ja prosił za tobą, aby nie ustawała wiara twoja; więc tu już Chrystus mówi wyraźnie o samym Piotrze, mówi, że modlił się za niego.
O, modlitwa Chrystusa, modlitwa Tego, który jednem słowem burze uciszał, jako Słowo Ojca Niebieskiego, jednym aktem woli stwarzał światy, modlitwa Jego stwarza w Piotrze nowy przywilej, niezwykły w żadnym człowieku – przywilej niezachwianej trwałości w prawdziwej wierze, a więc nieomylności.
Lecz patrzmy dalej: “A ty niekiedy, mówi Pan Jezus, nawróciwszy się , potwierdzaj bracią twoją.” I któż tu nie widzi oczywistego przeciwstawienia Piotra z jednej strony i całego Kościoła wraz z pasterzami z drugiej. Jemu przysłuje prawo, nadane przez Chrystusa potwierdzić i wszystkich wiernych i pasterzy w zasadach wiary i morałności. Tak rozumiecie wszyscy słowa Chrystusa Pana, bo tu niema innego tłomaczenia. Nie, nie, Koncylium Watykańskie nowej wam nauki nie podaje; nie, nieomylność papieska określona była przed 19 wiekami na ostatniej wieczerzy; nie przez tysiące biskupów, rozsianych po całym świecie, ale przez jedne usta Chrystusa Pana, i nikt już o tej prawdzie nie wątpił, nikt jej nie przeczył i nigdy Kościół nie potrzebował na Koncyliach stawać w jej obronie. Tak wierzył Kościół kryjący się po katakumbach, tak wierzono w czasie wszystkich Koncyliów powszechnych.
Pamiętacie zapewne pełen zapału okrzyk ojców Koncylium Chalcedońskiego po przeczytaniu listu św.Leona: “Petrus per Leonem licutus est,- Petrus in Aeternum vivit in sua Sede;” czy wiecie, co wówczas pisał Leon Papież. Jego list zaczyna się temi słowy: “Już w tej rzeczy nie wolno dysputować, w liście borie do ś.p.Flawiana myśmy wyczerpująco i nader jasno zdecydowali to, w co wierzyć trzeba.” A jednak tam w Chalcedonie, pod osłoną Cesarów Konstantynopolitańskich, nikt z biskupów nie ośmielił się zarzucić Papieżowi uzurpacyi,- nie, bo pamiętano słowa Chrystusa, gdy wszyscy jednomyślnie wołali: “Petrus per Leonem locutus est.”
Sądzicie, że to w historyi przykład wyjątkowy. A więc patrzcie: Agaton Papież do Koncylium Konstantynopolitańskiego list swój temi zaczyna słowy: “Nigdy Kościół Rzymski nie zszedł z drogi prawdy. Cały świat Katolicki, wszystkie Sobory Powszechne przyjmowały naukę Stolicy Apostolskiej, jako naukę Głowa Kościoła.” I znowu biskupi, zgromadzeni na tym soborze, odpowiadają: “Synod przyjął słowa twoje, ojcze, jako słowa przez Boga natchnione Książęciu Apostołów.”
Nie wyliczam innych świadectw; dosyć wspomnieć, że o tym dogmacie pisali szczegółowo już w starożytności: św. Ireneusz, Orygenes, św.Cypryan, św. Grzegórz Wielki, św. Bazyli, św. Efrem, św. Epifaniusz, św. Hieronim, św. Ambroży, św. Prudencyusz, św. Augustyn, św. Piotr Chryzolog i wielu, wielu innych. Tak, to prawda nie nowa.
Mogę jednakże przypuszczać; że tu nas zajmuje bardziej inna strona przedmiotu.
Wydaje się to rzeczą nieprawdopodobną, aby człowiek posiadał tak wielki przywilej. Sądzicie najzupełniej słusznie. I nie pojmujemy również, jak kapłan, człowiek nieudolny, jednem słowem konsekracyi zamienia chleb w żywe ciało Chrystusa Pana; wiem, że ja tego nie czynię własną mocą, bo jak każdy człowiek, jestem nieudolny, ale swe życie gotów jestem położyć dla stwierdzenia tej prawdy, że w rękach kapłana po konsekracyi widzę Boga i Pana Swojego; pewien jestem, że tu działa moc Chrystusowa. Tak, słusznie sądzicie, że niepojętą jest rzeczą, jak człowiek może być nieomylnym w ogłoszeniu nauki wiary, ale z drugiej strony również niepojętą jest dla nas rzeczą, jakby Kościół mógł się mylić – gdy Chrystus powiedział: “Prosić będę Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki, Ducha prawdy, a on nauczy was wszelkiej prawdy.” Czy może mylić się Kościół, w którym Chrystus obiecał mieszkać po wszystkie dni? Czy może mylić się Kościół, gdy epoki Piotrowej nie zdołają zwyciężyć bramy piekielne?- a tu Kościoła nie oddzielamy od Nstępcy św.Piotra; “Gdzie Piotr, tam Kościół.” Ale skała Piotrowa, t.j.niewzruszona powaga i wiara Głowy Kościoła, runęłyby nie już nawałą nieprzyjaciół, lecz rozsypałaby się w proch, gdyby Stolica Apostolska mogła się mylić w swoich określeniach.
Jeżeli kogokolwiek z nas razi ta obrona dogmatu, to tylko dowód, że nie zan dokładnie tej prawdy. Czyż sądzisz, że Papież jest nieomylnym we wszystkich swoich dziełach; i któż tego naucza?
Ależ bynajmniej; najuczeńsi nawet Papieże w taraktatach naukowych, które wydają, takąż posiadają powagę, jak każdy uczony; przemawia on nieraz do tłumnie zgromadzonych pielgrzymów, roztrząsa najistotniejsze spray chwili bieżącej, ale nikt nie przypisuje tym rozprawom nieomylności.
Może sądzisz, że nieomylnym jest głos Ojca św.jako rządcy Kościoła we wszystkich prawach, które ogłasza.
Oczywiście obowiązani jesteśmy ulegać Jego głosowi, bo tak rozkazał Chrystus, lecz nigdy Kościół tu nieomylności nie stawiał jako zasady.
Sądzisz może, iż jest nieomylnym, jako nauczyciel wiary; czy wiesz, że i to ogólnie wyrażenie niezgodne jest z nauką Kościoła?
Papież nieomylnie naucza prawd wiary i moralności, lecz wówczas tylko, gdy do całego przemawia Kościoła, gdy prawdy te ogłasza w sposób najuroczystszy. I tego nie dosyć; nieomylne są tylko te słowa, które w wyrokach papieskich zawierają samo określenie prawdy z wyłączeniem wstępów, dowodów, i wniosków. A w tych granicach nie może już razić ten przywilej. Ta jest właśnie nauka Kościoła o dogmacie nieomylności.
Jaki stąd wniosek. Wierzę, iż sami zdołacie, najsłuszniejsze wnioski wyprowadzić.
Arcybiskup Fenelon, ten mąż będący niegdyś chwałą Francyi, prowadził słynny spór z Boussetem o dziełko swoje p.t.”Wykład maxym świętych ludzi.” Wchodząc pewnego dnia na ambonę, dowiedział się, iż jego zdanie zostało potępione przez Stolicę Apostolską. Z prawdziwym heroizmem zmienia temat kazania, i z takim zapałem opowiada o obowiązku uległości względem Stolicy Apostolskiej, że porusza do łez słuchaczów; następnie bez drżenia sam ogłasza wyrok papieski ludowi o potępieniu swego dziełka, nakoniec dodaje: “z całego serca zachęcamy was do uległości podobnej, bojąc się, aby nie słabło powoli, a nieznacznie to szczere posłuszeństwo względem Stolicy Apostolskiej, którego dotychczas dawaliście dowody.”
Tego posłuszeństwa chcemy wam dawać przykład, aż do końca życia, iżbyśmy wytrwali wszyscy na nieomylnej drodze zbawienia przy Skale Piotrowej.
KONIEC