

Gdy św. Piotr pierwszy raz chodził do Rzymu, słynny gmach Panteonu był przepełniony wszystkiemi bóstwami znanego podówczas świata. Nazwa……………. (siedziba dal Wszystkich Bożyszcz) została najzupełniej usprawiedliwiona; już nigdy nie pomnożył on swoich mieszkańców, raczej doczekał się chwili, w krórej bóstwa te mały upaść z piedestałów, aby się więcej nie podnieść, aby zniknąć z powierzchni ziemi przed blaskiem krzyża, jak cienie nocy przed słońcem. Jednak był to jeszcze kulminacyjny punkt istnienia poganizmu. Państwo Rzymskie, rozszerzając swe panowanie, nie niszczyło religii oddzielonych ludów, ale ze względów politycznych nawet wcielało bóstwa zagarniętych krajów do zbioru bóstw Rzymskich. Więc też w Panteonie zebrały się jakby dla lepszego uwydatnienia wszystkie krańcowości błędów ludzkich pod względem religii, starożytny panteizm znalazł miejsce obok dualizmu. Obraz światła obok ubówstwianych zwierząt.
Nie wiem czy domyślacie się, jakie to dla nas może mieć znaczenie, bo już z pewnością uważać będziecie, że jest to poprostu jakaś ozdoba stylu kaznodziejskiego, gdy powiem, że z tego zbiorowiska bożyszcz wyprowadzimy wniosek wielkiej wagi.
Czy wiecie, co te bóstwa łączyło? Był jeden punkt, w krórym one się zgadzają. Jaka jest ogólna cecha tych wszystkich przeczeń, które panowały podówczas na świecie? Wszystkie bez wyjątku nie nosiły nazwy nawet religii naturalnej, ale przypisywały sobie początek nadnaturalny. Wszystkie w przekononiu ich wyznawców były objawione. Ale któżby temu wiezył! Bajek mytologicznych nawet rozumniejsi poganie za prawdę nie uważyli. A jednak to nadawanie religiom charakteru objawionych doprowadza nas do prawdy niewzruszonej, krórej żadne nie zachwieją rozumowania, a mianowicie: fałsz istnieje wówczas, gdy istnieje prawda, bo inaczej nie pojmujemy nawet fałszu tylko, w przeciwieństwie do prawdy; jeżeli były objawienia fałszywe, i to tak dalece, że wszystkie ludy pogańskie poczytywały swoje religie za objawione, więc musi być objawienie prawdziwe, fałszywego bowiem nawet pojąć nie możemy tylko w przeciwstawieniu do prawdziwego. To jest fakt, który rozum ludzki musi postawić jako aksyomat wobec powszechnego historycznego faktu istnienia fałszywych objawień.
Jakżeż więc poznać je mamy i odróżnić od fałszywych? Przedewszystkim zauważyć musimy, że jeżeli nauka, którą jakiś człowiek podaje za objawioną, sprzeciwia się rozumowi, zasadom moralności i prawdom już udowodnionym, pewni jesteśmy, że ta nauka nie jest objawiona przez Boga. Ale z drugiej strony, choćny ona najzupełniej się zgadzała z rozumem, swoją pięknością pociągała nasze serca, bynajmniej jeszcze nie podobna wnioskować, że to już objawienie; wszyscy się na to zgadzamy. Człowiek, który tę naukę podaje za objawioną, musi okazać jakiś dowód swego posłannictwa do Boga, jakby dokument, któryby nie mógł być zdziałany ani ręką ludzką, ani siłami przyrody, ale ręką Bożą, tak że wzszyscy ludzie bez różnicy i uczeni i nieuczeni – musieliby uznać, że to jedynie od Boga pochodzi. Tak Mojżesz wobec Faraona daje znaki, wyraźnej woli ożej w całym szeregu cudów, a wszyscy, nawet magowie Egipscy, którzy starali się czynić podobne znaki wyznawali: „Palec to Boży jest”.
Ach, więc o cudach masz mówić, zapewne ktokolwiek pomyślał; o, lepiej byłoby to pominąć. I owszem, żadnych sysput w tym przedmiocie nie będziemy rozpoczynali. Posłuchamy tylko co mówi nauka; ona wyrokować będzie. Nie będę powoływał się na zdania choćby filozofów, a tymbardziej teologów, ale raczej zobaczymy, co stwierdzili przyrodnicy. Uczony Ernest Naville, członek korespondent Instytutu Filozoficznego, w dziale pod tytułem „O Fizyce Nowożytnej” streszcza zdobycze nuki pod tym względem w kilku punktach: 1) Wszelkie zjawiska zewnętrzne dzisiejsza nauka sprowadza do najrozmaitszych objawów ruchu. Wszelki jednak ruch powodowany jest przez siłę potencyalną danego przedmiotu. Zalwżność tego ruchu od siły, która go wywołuje, nazywamy prawem. W każdym więc zjawisku rozróżniamy 3 zasady: siłę, krórej istoty nauka dotychczas nie zna; ruch, jako wynik siły, i zależność ruchu di siły przyrody, czyli prawo. 2) Nauka stwierdziła, że prawa nie zmieniają się nigdy, i to jest jakby fundamentalnym dogmatem nauk przyrodniczych, a nikt temu przeczyć nie może. Przy łączeniu się elektryczności chmur z ziemią iskra zwasze przebiega według ściśle określonych praw.
I cóż widzimy; choć piorun druzgocze najwyższe drzewa, w mgnieniu oka zapala budynki, zabija ludzi, – zwykły jednak piorunochron, a więc słaby zresztą pręt żelazny zmienia zupełnie bieg piorunów, oddala od domu wszelkie niebezpieczeństwo; niepojęte siły elektryczności albo obojętnieją w blizkości tego przyrządu, albo też piorun, posłuszny sile wyższej, pokornie spływa wskazaną drogą, nic nie niszcząc, nikomu nie szkodząc. Czyż piorunochron zmienił prawa natury. Ależ bynajmniej. Nigdy, to rzecz oczywista, tu tylko obecność siły jednej modyfikuje drugą. Zmienia się tu tylko przyczyna działająca, to jest siła potencyalna, a raczej siła niższa ulega wyższej; ostatecznie wszakże działa tu siła rozumu ludzkiego, który rządzi, ujarzmia najpotężniejsze żywiołowe siły przyody. Jeżeli więc człowiek może tak wżływać na siły przyrody, że wywołuje dowolne zjawiska w miarę sił własnych, jeżeli dzieła ręki ludzkiej odrazu poznajemy ztąd, że przyroda sama przez się dokonaćby ich nie mogła, a więc tymbardziej bez najmniejszego naurszenia praw naturalnych może te siły przyrody zamieniać najwyższa siła – Wszechmoc Stwórcy; może ujarzmić siły naturlane i wywołać zjawiska, które najoczywiściej przewyższają siły nierozumnych i rozumnych istot. Żadne tu się prawo nie zmienia, nic się w porządku wszechświata nie psuje. Jeżeli więc „zjawisko jakieś przechodzi zakres wszystkich sił natury stworzoej”, mamy pełne pojęcie cudu, tak św. Tomasz cud określa. Jest to określenie teologiczne, a widzimy, że w niczem najzupełniej nei sprzeciwia się nuce.
Ale tu właśnie spotykamy najsilniejszą trudność, która pozornie zamienia w perzynę wszelkie dotychczasowe uwagi. Wypowiedzał ją Rousseau „Chcąc uznać jakieś zjawisko za cud, trzeba znać wszystkie siły przyrody”. A od owej chwili każddy dzień nieledwie przynosił nowe dowody, że przyroda ma tajemnice, o których istnieniu nidt się nie domyślał nawet. Niedawno magnetyzm zwierzęcy, dziś promienie Roentgena, zdają się zamykać wszelką dyskussyę o cudach. Ale na te wszystkie trudności wystarczy najprostrza zwagam pe Kościół pragnie jaknajszerszego rozwoju nauk, bo to umacnia coraz bardziej siłę dowodową cudów; ułatwia zadanie Kościoła w stwierdzeniu ich rzeczywistości. Wszystkie odkrycia nukowe od początku świata nie zdołały obalić ani jednego z tych cudów, które mamy zapisane w księgach Pisma św.
Pytacie czy można poznać cud rzeczwisty, nie znając wszystkich praw natury; nawzajem więc stawiamy pytanie czy wiecie, co się dzieje z człowiekiem, któremu złoczyńcy zadali wiele śmiertelnch ran, a w końcu rozdarli serce, czy wiecie, co następuje, gdy zdarza się paraliż serca? Naturalnie następuje śmierć natychmiastowa. A któż myśli wówczas o uleczeniu zmarłego? Jakież nieznane promienie, jakie kiedykolwiek odkrycie da możność przywrócić go do życia? Stawiać tu twierdzenie takie: kto to wie, a może z czasem taki środek się znajdzie, byłoby już poprostu nirozumem; śmiać się tu będzie nietylko każdy lekarz, ale każdy nawet profan, bo stoi tu na przeszkodzie znane powszechnie , nieubłagalne, niezmienne prawo natury, że w takich okolicznościach człowiek żyć nie może; wszak prawda; to najzupełniej przyznajemy; więc dobrze; jeżeliby ten człoweik ożył, – wiedzielibyśmy napewno, musielibyśmy bezwarunkowo uznać, że ten fakt nie da się wytłumaczyć znanemi, ani nieznanemi prawami, że jest on ponad wszystkie siły przyrody, czyli innemi słowy każdyby wiedział napweno, że to jest cud.
Tak, ale to wielkie pytanie – czy coś podobnego zdarzyło się na świecie, może ktokolwiek pomyślał; i słusznie bardzo; to pytanie wielkiej doniosłości i dlatego św. Paweł mówi: „A jeśli Chrystus nie powstał, próżna jest wiara nasza”; i św. Tomasz Apostoł początkowo nie chciał wierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa: „jeżeli nie włożę ręki mej w bok Jego, nie uwierzę.”
O, to fakt doniosły, i musi się on wspierać na silnych dowodach, jeżeli dla wiary w zmartwychwstanie Chrystusa Pana Apostołowie życie swe oddawali; lecz nad udowodnieniem tego faktu zatrzymamy się dłużej w innej nauce. Dziś wystrczy zaznaczyć wniosek, do któregośmy doszli, że cuda możliwe są – i można je poznać, bo chociaż nie wszystkie siły przyrody są wiadome człowiekowi, w wielu jednak wypadkach wiemy czego siły przyrody stanowczo zdziałać nie mogą; mamy jednak prawo zupełnie badać krytycznie każdy gakt poszczególny i uważać, czy on nie jest wynikiem praw naturalnych. Niepotrzenuję zresztą dłużej się nad tym przedmiotem zatrzymywać, bo wewnętrzen przekonania nasze nie stoją w sprzeczności z nauką Kościoła.
Prawdziwi wrogowie Boga poprostu nie chcą cudu, aby nie wierzyć. To wyzawał Rosseau: Za nic w świecie nie chciałbym widzieć zmartwychwstania, bo kto to wie, miałbym wielką obawę, aby nie zwaryować”. Ale to nie był żart, było to zgodnie z proroctwem Pan Jezusa: „Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, ani by też kto z martwych powstdał nie uwierzą”.
Dla nas, wierzących żywym, ustawicznym, najdroższym dowodem prawdziwości objawienia jest spełnianie się słów Pana Jezusa:
„Jeśli kto będzie chciał czynić wolę Jego ( Ojca mego) dowie się o nauce, jeśli jest z Boga”